PAP/EPA

[TYLKO U NAS] A. Wróblewski o wniosku Theresy May: Wydaje się, że ta sytuacja tak naprawdę niczego nie zmieni, dlatego że identyczny wniosek był już dwukrotnie przegłosowywany

Wydaje się, że ta sytuacja tak naprawdę niczego nie zmieni, dlatego że identyczny wniosek był już dwukrotnie przegłosowywany i pamiętamy, że w styczniu rekordową liczbą głosów przepadł. To był pierwszy przypadek takiej porażki premier od 1924 roku. Natomiast w pewnym sensie zaprotestował już przeciwko „głosowaniu aż do skutku” John Bercow, ponieważ przywołał konwencję parlamentarną z 1604 roku – mówił Artur Wróblewski z Uczelni Łazarskiego w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Artur Wróblewski stwierdził, że ponowny wniosek premier Theresy May o przełożenie daty brexitu nic nie da.

– Wydaje się, że ta sytuacja tak naprawdę niczego nie zmieni. Identyczny wniosek był już dwukrotnie przegłosowywany i pamiętamy, że w styczniu rekordową liczbą głosów przepadł. To był pierwszy przypadek takiej porażki premier od 1924 roku. Natomiast w pewnym sensie zaprotestował już przeciwko „głosowaniu aż do skutku” John Bercow, który znany jest z takiego kolorowego prowadzenia obrad i takiej swojej potarganej fryzury, ponieważ przywołał konwencję parlamentarną z 1604 roku, która została opublikowana w takim podręczniku praktyk parlamentarnych w 1844 roku, która mówi, że nie wolno na tym samym posiedzeniu parlamentu głosować ponownie tego samego tekstu – powiedział Artur Wróblewski.

Mamy też problem proceduralny, który obrazuje anarchię i chaos w brytyjskim parlamencie – podkreślił nasz rozmówca.

– Ten chaos wkradł się w życie jednej z tych najstarszych demokracji na świecie, od której się wielu praktyk uczymy. To pokazuje też pewnego rodzaju śmieszność i kompromitację parlamentu brytyjskiego, który przypomina skecz, kiedyś były takie skecze o Ministerstwie Śmiesznych Kroków, które ośmieszały trochę pewne przywary Brytyjczyków, natomiast tutaj niewątpliwie ośmiesza się parlament brytyjski. Jeden komentarz, który trzeba zrobić jest taki, że 23 czerwca 2016 roku – czyli dokładnie 1000 dni temu – Brytyjczycy w demokratycznym referendum zadecydowali, że są za rozwodem Wielkiej Brytanii z Unią Europejską – wskazał Artur Wróblewski.

Twardy brexit mógłby być przyczyną rozpadu Wielkiej Brytanii – zaakcentował wykładowca Uczelni Łazarskiego.

– Taki chaotyczny brexit, zwany twardym, czyli przywrócenie granic celnych na lotniskach dla podróżnych i postawienie granicy, szczególnie między Republiką Irlandii a Irlandią Północną, mogłoby doprowadzić do po prostu wielkiego chaosu dla Brytyjczyków. To mogłoby również odbić się negatywnie dla Europy. Pamiętajmy, że Wielka Brytania czy Anglia to tak naprawdę Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, taki chaotyczny i twardy brexit mógłby spowodować dezintegrację tego kraju, czyli przede wszystkim Szkocja oraz Irlandia Północna mogłyby wybrać ścieżkę niepodległości, co być może nawet się wydarzy, a to oznacza rozpad tego kraju, co szczególnie jest niebezpieczne w kontekście Irlandii Północnej, gdzie od 1998 roku mamy pokój po podpisaniu Porozumień Wielkopiątkowych – mówił nasz rozmówca.

Jakub Gronczakiewicz/RIRM

drukuj