fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Sejm odrzucił wniosek PO o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu

Wniosek Platformy Obywatelskiej o wotum nieufności wobec rządu premier Beaty Szydło odrzucony. Głosowanie poprzedziły wystąpienia przedstawicieli klubów i kół. Jako pierwsza głos zabrała jednak premier Beata Szydło.

To już drugie podejście Platformy Obywatelskiej do odwołania rządu Beaty Szydło. Poprzedni wniosek w tej sprawie Sejm odrzucił 7 kwietnia. Zdaniem szefowej rządu, wniosek PO jest żałosny. To stek bzdur.

„Dlaczego cały czas komuś zależy na tym, żeby destabilizować sytuację w Polsce. Dlaczego są tacy, którzy próbują wszelkimi metodami, na każdy sposób doprowadzić do tego, żeby demokratyczny wybór Polaków po prostu podważać, ponieważ rząd Prawa i Sprawiedliwości został wskazany przez Polaków. Demokratyczne wybory rozstrzygnęły, kto ma prawo do decydowania o losach Polski w następnych latach” – powiedziała premier Beata Szydło.

„Musimy wspólnie obronić Polskę przed tymi, którzy chcą, żeby Polska stała się poddańcza” – nawoływała z sejmowej mównicy premier Beata Szydło.

„My reprezentujemy Polaków, reprezentujemy wyborców, reprezentujemy tych, którym na sercu leży dobro Polski. Reprezentujemy tych, którzy przez wiele lat, kiedy wy rządziliście, byli przez was poniżani, zapomnieni i nie mieli poczucia godności we własnej ojczyźnie” – powiedziała Beata Szydło.

W tym kontekście szefowa rządu przypomniała o hańbiącym głosowaniu w Parlamencie Europejskim, podczas którego europosłowie z totalnej opozycji zagłosowali przeciwko Polsce.

„Nie wyobrażam sobie, jak można być reprezentantem polskiego państwa i występować przeciwko swojej ojczyźnie, ale tak się dzieje. Ja wiem, że te słowa was bolą, ja to rozumiem” – kontynuowała szefowa rządu.

„Polska zasługuje na to, by rządzili nią ludzie, którzy dostrzegają interes Polaków. Ja wiem, dlaczego jestem dla was takim problemem. Jestem dokładnie taka sama, jak miliony Polaków, nie stoi za mną żaden układ, a wy uważacie, że jeżeli ktoś rządzi, to musi zawsze stać za nim jakiś układ” – zaznaczyła Prezes Rady Ministrów.

Premier, przedstawiając opisany przed siebie charakter swojej ekipy rządom poprzedników, pytała zgromadzonych na sali sejmowej posłów opozycji, czy ma im przypomnieć afery poprzednich lat. Szefowa rządu wymieniła w tym kontekście sprawę Amber Gold oraz tzw. aferę hazardową. Dzisiaj w Brukseli nie klękamy na kolana, nie przyjmujemy z pokorą tego, czego chcą inni – powiedziała w Sejmie premier Beata Szydło.

„To Polska dzisiaj ma ogromną rolę do spełnienia w Europie, patrzą na nas z podziwem. Ja słyszę w wielu miejscach, kiedy ludzie mówią, że marzą o tym, by mieć taki kraj jak Polska, gdzie jest bezpiecznie, gdzie szanuje się rodzinę i to jest ten moment. Nie dajmy sobie tego odebrać. Musimy pilnować Polski, pamiętajcie!” – podkreśliła Beata Szydło.

A  kandydatem Platformy Obywatelskiej na premiera był Grzegorz Schetyna. Z sejmowej mównicy polityk nie przebierał w słowach.

Dzisiaj widzieliśmy panią Beatę Szydło jako byłego polityka, byłą premier. Zmaltretowaną, zniszczoną przez swoich partyjnych kolegów i przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Niech się pan wstydzi, panie prezesie – mówił Grzegorz Schetyna.

Stworzyliście nie polski rząd, z którego Polska jest dumna, tak jak usiłowała powiedzieć premier Beata Szydło. Stworzyliście unikalną mieszankę. Komponent dyktatury i bezhołowia, bo dyktatura to rządy Jarosława Kaczyńskiego, to przyjmowanie w gabinecie ministrów, a bezhołowie to wszystko to, co robi tzw. rada ministrów. To kłótnie między wami, to kłótnie miedzy ministrami – podkreślił Grzegorz Schetyna.

To jest koniec białoczerwonej drużyny. To jest bezładna gromada ludzi, która tak naprawdę nie wie, co to jest Polska, nie wie, z czym szliście do wyborów. Nie wie, jak oszukaliście Polaków w kampanii wyborczej. Nie wie, dlaczego Polacy wam zaufali. To was kompletnie nie interesuje. Interesują was pieniądze, interesuje władza i dlatego premier tego rządu musi odejść, bo na to pozwolił – zaznaczył Grzegorz Schetyna.

Nie można pozwolić na premiera, który nie jest premierem, dlatego składamy ten wniosek. Nie może być tak, że polski premier jest uzależniony od prezesa partii, który mówi mu: teraz możesz się spakować i odejść. To jest koniec i jeszcze udaje tutaj pocałunki i ciepłe emocje – dodał Grzegorz Schetyna.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj