fot. PAP/Adam Warżawa

Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał Katarzynę i Marcina P., za winnych w sprawie Amber Gold

Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał głównych podejrzanych w sprawie Amber Gold, Katarzynę i Marcina P., za winnych oszustwa i prowadzenia tzw. piramidy finansowej. Wciąż nie znamy wymiaru kary.

Proces ciągnął się od ponad trzech lata. Akt oskarżenia miał prawie 9 tys. stron. Obrona chciała uniewinnienia. Prokuratura żądała kary 25 lat więzienia.

– Jedynie taka wysoka kara – zarówno z punktu widzenia prewencji indywidualnej jak i generalnej, może spełnić swoje zadanie – mówiła Izabela Janeczek z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Sąd nie miał wątpliwości. Orzekł, że Katarzyna i Marcin P. są winni.

– Jako wspólnicy tej spółki i członkowie jej zarządu prowadzili przedsiębiorstwo stwarzające pozory działającego zgodnie z zasadami przewidzianymi dla spółek – mówiła Lidia Jedynak, sędzia w Sądzie Okręgowym w Gdańsku.

Sąd uznał, że Katarzyna i Marcin P. stworzyli Amber Gold w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czyniąc z przestępstwa stałe źródło dochodu.

– Podczas, gdy w rzeczywistości przedsiębiorstwo to nie prowadziło żadnej działalności, generującej zyski, pozwalającej na pokrycie kosztów jego utrzymania – zaznaczyła sędzia Lidia Jedynak.

Pozory stwarzano także w przypadku obrotu metalami szlachetnymi. Certyfikaty nabycia metali szlachetnych nie odzwierciedlały faktycznie dokonywanych zakupów. Lista pokrzywdzonych to kilkanaście tysięcy. I wszystkie te nazwiska muszą zostać odczytane przy okazji wyroku. Oskarżeni Katarzyna i Marcin P. nie pojawili się dziś w sądzie.

Prezes PiS-u Jarosław Kaczyński nie ma jednak wątpliwości – to nie jedyni winni. Taki wniosek płynie z działań sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold.

– Pełna rozprawa z tą aferą, także z innymi aferami, oznaczałaby rozbicie pewnego układu. Niektórzy nazywają go układem gdańskim, gdańską Sycylią, czy trójmiejską Sycylią – mówił Jarosław Kaczyński.

Komisja śledcza doszła do wniosku, że Katarzyna i Marcin P. pełnili tylko rolę słupów.

– Za nimi stała w naszej ocenie zorganizowana grupa przestępcza – akcentował Tomasz Rzymkowski, poseł Kukiz’15, wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold.

Marcin P. już wcześniej był osobą wielokrotnie skazaną. Kolejne wyroki usłyszał już wtedy, gdy działało Amber Gold. I mimo to, nikt nie przeciął przestępczego procederu – przypominał poseł.

– Ten zbieg okoliczności nie był przypadkowy. To były działania w pełni świadome i zaplanowane ze strony osób, które go miały pod swoją ochroną, opieką. Rozciągnęły nad nim, tak jak on to określił, parasol ochronny – wskazywał wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold.

Adwokat Iwona Tworzydło-Woźniak podkreślała, że działalność bankową może prowadzić tylko bank w formie spółki akcyjnej. Amber Gold było spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, co od początku powinno budzić wątpliwości.

– Amber Gold nie podlegało pod ustawę o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym. Fundusze klientów nie były ubezpieczane – mówiła.

Sąd musi odczytać cały akt oskarżenia. Wymiar kary, jaki spotka Katarzynę i Marcina P., poznamy dopiero po wyczytaniu nazwisk wszystkich pokrzywdzonych.

– Może być nadzwyczajny zbieg przestępstw i nadzwyczajne obostrzenie kary – akcentowała Iwona Tworzydło-Woźniak.

Sąd planuje odczytywanie jednego tomu akt dziennie – cztery razy w tygodniu między godz. 9.00 a 14.00. Wymiar kary znajduje się w tomie 60.

TV Trwam News/RIRM

drukuj