fot. PAP/Łukasz Gągulski

Premier M. Morawiecki o powodzi: Wszystkie służby są postawione w stan najwyższej gotowości

Będziemy starali się robić wszystko, żeby minimalizować straty i skutki powodzi, która występuje m.in. w tym regionie – podkreślił premier Mateusz Morawiecki, który w czwartek odwiedził Czarnochowice (woj. małopolskie). Wszystkie służby są postawione w stan najwyższej gotowości – zapewnił.

Wcześniej premier był na stopniu wodnym „Kościuszko” w Krakowie, gdzie mógł obserwować przybór Wisły. Potem pojechał na ul. Drożdżową w Krakowie-Bieżanowie, gdzie powstał jeden z pięciu planowanych zbiorników retencyjnych na Serafie.

W Czarnochowicach Mateusz Morawiecki rozmawiał z mieszkańcami podtopionych domów.

„Tutaj potrzebne będą na pewno dalsze interwencje, bo niestety deszcz przybiera na sile” – powiedział szef rządu.

Jak ocenił, zbiornik retencyjny w Krakowie-Bieżanowie już w tej chwili „bardzo pomógł w uchronieniu tej dzielnicy Krakowa przed podtopieniem”. Premier zapewnił, że jest w stałym kontakcie z MSWiA i wszystkimi służbami m.in. ze strażą i wojskiem, którzy pomagają mieszkańcom.

„Mieszkańcy sobie nawzajem też pomagają, jest ta solidarność widoczna bardzo w praktyce” – mówił premier Morawiecki. Dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do poprawy ciężkiego losu mieszkańców.

„Będziemy starali się robić wszystko, żeby minimalizować straty i skutki tej powodzi, która tutaj występuje” – zadeklarował szef rządu. Jak zapewnił, „wszystkie służby są postawione w stan najwyższej gotowości”.

„Na południu woj. śląskiego, na wschodzie woj. małopolskiego i na Podkarpaciu sytuacja jest naprawdę cały czas bardzo ciężka. Jest walka o to, żeby nie przerwane zostały wały w powiatach we wschodniej Małopolsce, w pow. dąbrowskim” – mówił premier. Zapewnił, że „wszystkie służby są postawione w stan najwyższej gotowości”.

Dodał, że komunikaty z IMGW są niepokojące. W Małopolsce cały czas pada intensywny deszcz. I według prognoz tak ma być jeszcze do piątku.

Mieszkańcy Czarnochowic w gminie Wieliczka, których odwiedził premier, próbowali obronić swoje posesje przed wdzierającą się do nich wodą. Strażacy wypompowywali wodę z zalanych piwnic.

„W nocy około godziny 1.00 była tragedia. Obudziły mnie syreny strażackie. Otwieram drzwi, a tam pełno wody, wlewała mi się do mieszkania. Całą drogą płynęła woda. W moim domu zalana została kuchnia, pokój i łazienka. Wiaderkami wylewałyśmy wodę non stop. Myślałam, że nie dam rady” – mówiła dziennikarzom Jolanta Bakalarz. Dodała, że woda znów wdziera się pod jej dom.

„Przeżywałam to już kilka razy, ale tak jak się to dzieje teraz, to jest naprawdę koszmar” – dodała.

Inni mieszkańcy miejscowości mówili, że woda zalewa ich co kilka lat, gdy tylko występują intensywne opady.

„Od 1979 r. tu pływamy. Co 9-10 lat jest taka pogoda. Notorycznie jesteśmy zalewani. Człowiek nie może spać w nocy, bo się zastawia, czy będzie pływać czy nie” – mówiło dwóch mężczyzn.

„Nie ma rowu. Tego 200 metrów nie ma kto zrobić. Brakuje albo funduszy albo chęci” – dodali.

W czwartek rano premier, wicepremier Beata Szydło, minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński i minister infrastruktury Andrzej Adamczyk uczestniczyli w posiedzeniu sztabu kryzysowego w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim. Premier od przedstawicieli służb odebrał meldunki o sytuacji pogodowej i hydrologicznej w Małopolsce oraz o sytuacji w gminach, w których wystąpiły ulewne deszcze.

PAP/RIRM

drukuj