PAP/Darek Delmanowicz

Min. M. Zagórski: Alarmy bombowe w szkołach musimy traktować bardzo poważnie

Alarmy bombowe w szkołach mają znamiona zorganizowanej akcji, to nie są tylko głupie wybryki; musimy traktować to bardzo poważnie; sprawą zajmuje się policja i ABW – mówił dziś minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Dzisiaj, podobnie jak w poniedziałek i we wtorek, do szkół ponadgimnazjalnych docierają maile o podłożonych ładunkach wybuchowych. W poniedziałek, w pierwszym dniu matur, 122 szkoły zgłosiły do okręgowych komisji egzaminacyjnych, że otrzymały drogą mailową informacje o podłożeniu ładunku wybuchowego. We wtorek, w drugim dniu sesji egzaminacyjnej, takich sygnałów było 663. Wszystkie alarmy okazały się fałszywe.

Minister cyfryzacji mówił w rozmowie z dziennikarzami, że alarmy bombowe mają znamiona zorganizowanej akcji, a nie „głupich wybryków, które ktoś zgłasza”.

„Skala tego jest dosyć duża, widać, że to trwa. Musimy to traktować bardzo poważnie – zarówno sam fakt takiego zgłoszenia, ale również to, że takie zjawisko wystąpiło” – podkreślił.

Marek Zagórski przekazał, że sprawą zajmują się odpowiednie służby, m.in. policja i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

„Wiem na pewno, że to jest w tej chwili przedmiotem analiz” – podkreślił.

Jak dodał, w sprawie tej w mniejszym stopniu pole do działania ma resort cyfryzacji.

Minister był również pytany o doniesienia medialne, według których za atakiem na szkoły może stać grupa o międzynarodowych powiązaniach.

„My codziennie jesteśmy poddawani atakom” – stwierdził minister cyfryzacji.

Patrząc na mapę – dodał – ataki kierowane są zarówno ze Wschodu, jak i Zachodu.

„To nic dla nas specjalnego” – mówił.

Rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka poinformował PAP, że około 11 tys. funkcjonariuszy policji patrolowało przez noc wszystkie licea; podkreślił, że z niemal 100-procentową pewnością można powiedzieć, że nie ma możliwości, żeby ktoś podrzucił jakiekolwiek niebezpieczne przedmioty do szkół. Pytany o sprawców fałszywych alarmów bombowych, rzecznik KGP podkreślił, że „z wiadomych względów” nie może ujawnić, co dotychczas zostało ustalone.

Do połowy listopada 2011 r. fałszywy alarm o podłożeniu bomby traktowany był jako wykroczenie. Obecnie jest to przestępstwo, za które można trafić do więzienia nawet na 8 lat.

„Kto, wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8” – głosi art. 224a Kodeksu karnego.

Oprócz sankcji karnych sprawcy muszą liczyć się także z konsekwencjami w postaci odszkodowania za straty finansowe związane z przerwaniem funkcjonowania obiektów.

Egzamin maturalny w obecnej – majowej – sesji egzaminacyjnej przeprowadzany jest w 5,5 tys. szkół ponadgimnazjalnych.

PAP/RIRM

drukuj