fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Maszyneria kłamstwa 

Wywiad z o. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja przeprowadziła Małgorzata Rutkowska. 

Znów widzimy, jak ktoś wywołuje falę niechęci wobec Ojca.

– Ze względu na pojawiające się kłamstwa, hejt, zwłaszcza w internecie, należy się ludziom normalna informacja. Radio Maryja od początku, jak inne dzieła ewangelizacyjne, charytatywne, utrzymuje się dzięki pomocy ludzi kochających Pana Boga i pragnących, żeby inni Go poznali. Zanim przyjechałem do Torunia, pracowałem wśród Niemców, zwykłych, bardzo porządnych ludzi. Pamiętam, jak mi pomagali, mówili: „Herr Pater, Ojciec jedzie do Polski, my chcemy pomóc”. Gdy dowiedzieli się, że powstaje Radio Maryja, ofiarowali figurę Matki Bożej Fatimskiej. A potem powiedzieli, że u nich nawet dzieci jeżdżą samochodami i ofiarowali samochód. Potem więcej było takich przypadków. Na samym początku przekazywali również pomoc finansową. Potem, gdy Polacy zauważyli, że coś się robi w Toruniu, też zaczęli pomagać. Przychodzili i przynosili swój dar serca. Tak powstaje to Radio, Telewizja i inne dzieła. To, że możemy nadawać na cały świat, dzieje się dzięki Panu Bogu i ludziom. A my gospodarujemy oszczędnie, żeby starczyło od pierwszego do pierwszego.

Czego tym razem dotyczy atak?

– Pamiętam, chyba 15 lat temu, pewnego dnia ojciec Jan Król mówi: „Przyszedł jakiś człowiek, chce dać dwa samochody”. Odpowiedziałem: „Nie wierzę, to może być następna prowokacja”. Przyszedłem do pokoju, gdzie był ten pan. Opowiedział mi swoją historię. Był sierotą, wychowały go ciocie, dobrze go wychowały. Skończył uniwersytet, założył firmę, ożenił się, niestety nieszczęśliwie. W pewnym momencie żona wyrzuciła go z domu, wtedy poszedł do córki, której kupił mieszkanie. Gdy zachorował, znalazł się w szpitalu, a po wyzdrowieniu córka powiedziała: „Nic mi nie dałeś, wynoś się”, i wyrzuciła go z domu. Podczas pobytu w pewnym mieście ten pan zobaczył punkt totolotka i pomyślał: „Wyślij”. Wrócił do siebie, patrzy: jest trójka – już mi się zwróciło, czwórka, piątka – nie jestem bezdomny. Okazała się szóstka – wygrał 1 milion 350 tysięcy złotych.

Dlaczego postanowił wspomóc Radio Maryja?

– Słuchał Radia Maryja, codziennie odmawiał z Radiem Różaniec. Dziękował nam: „Robicie dobrą robotę, ale potrzebujecie pomocy. Proszę, przywożę wam dwa samochody volkswageny”. Tych samochodów używamy do dziś.

Kiedyś mówiłem w Radiu Maryja czy w Telewizji Trwam o tym, że Radio utrzymują ludzie i zdarzył się nawet taki przypadek. I teraz tę sprawę wyciągnęli. Myślę, że robią to ludzie, którzy sami nie wiedzą, co to znaczy czynić dobrze, a może nienawidzą Kościoła. Widać, że to jest zorganizowana grupa. To jest ten nurt, o którym Ojciec Święty Jan Paweł II mówił, że na świecie istnieją centrale antyewangelizacyjne, które są anonimowe. Na przykład teraz widzimy walkę o życie, ale przeciwnicy nie prowadzą merytorycznego dialogu, tylko dają upust swoim negatywnym emocjom. Bardzo mnie zasmuciło, gdy zobaczyłem, jak zachowuje się grupa studentów i studentek z Uniwersytetu Warszawskiego, przyszła inteligencja Narodu. Gdzie jest formacja? Gdzie są rodzice? Czego zabrakło? Wiary, miłości? Jakie postawy kształtują odpowiedzialni za formację tych studentów?

Dobro jednak zawsze zwycięży, opowiedziana przez Ojca piękna historia to potwierdza.

– Jestem wdzięczny temu człowiekowi. Zawsze, gdy widzę te dwa samochody, mówię w jego intencji „Wieczny odpoczynek”, bo już nie żyje. Bardzo szlachetny człowiek, ile musiał się nacierpieć, ale miał wiarę i to mu pomagało, bo widział sens ewangelizacji, przybliżania innych do Pana Boga. Niczego złego nie mówił o żonie, o córce, ani jednego słowa. O tragedii tego pana opowiedział mi jego kolega, on sam się nie skarżył.

Dobro rośnie dzięki ludziom dobrej woli, zło dzięki ludziom złej woli czy zmanipulowanym. Zbliża się święto Zmartwychwstania, więc życzę, żeby zwyciężył Ten, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, który odkupił nas swoją Najdroższą Krwią.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik

drukuj