fot. Mateusz Marek / Nasz Dziennik

Libiąż: Uroczystości pogrzebowe Heleny Kmieć

W Libiążu odbyły się uroczystości pogrzebowe Heleny Kmieć – polskiej wolontariuszki zamordowanej w Boliwii. W ostatniej drodze towarzyszyła jej rodzina, przyjaciele i mieszkańcy miasta. „Twoja śmierć nie jest przegraną. Dziękuję ci za świadectwo Twojego życia” – mówił w trakcie Mszy św. pogrzebowej ks. kard. Stanisław Dziwisz.

Pokazywała, jak naśladować Pana, żyła pełnią życia – tak zamordowaną w Boliwii Helenę Kmieć będą wspominać jej bliscy, przyjaciele i znajomi.

– Helenka jest dla mnie osobą, która pokazała, jak ważne było dla niej pomaganie dzieciom, innym ludziom i przede wszystkim była dla mnie taką osobą, która pokazywała, była takim wzorem, jak naśladować Pana – powiedziała Weronika Czekaj.

Helena Kmieć miała niespełna 26 lat. Misje były jej pasją. Należała do Wolontariatu Misyjnego Salvator. Na pierwszą placówkę misyjną pojechała na Węgry, następnie posługiwała w Rumunii i Zambii. Boliwia była jej czwartą placówką misyjną.

Śmierć Helenki przypomina nam, że warto żyć dobrze, bo człowiek, który żyje dobrze z radością idzie na spotkanie z Bogiem – mówi prowincjał salwatorianów ks. Piotr Filas.

– Ona nie odchodzi, ona z nami pozostaje. Ona pozostanie dla nas, a zwłaszcza dla młodzieży swego rodzaju przykładem, który będzie pociągał, zwłaszcza we współczesnym świecie, świecie, który często pędzi, nie ma czasu na refleksję – zaznacza ks. Piotr Filas.

Helena Kmieć została zamordowana w Boliwii w nocy z 24 na 25 stycznia. Jej pogrzeb odbył się dziś w jej rodzinnej parafii w Libiążu.

– Twoja śmierć nie jest przegraną. Poprzez Twoją śmierć stałaś się dla wielu młodych na całym świecie powierniczką ich spraw przed Jezusem Chrystusem. W imieniu Kościoła krakowskiego dziękuję ci za świadectwo Twojego życia – mówił w trakcie Mszy św. pogrzebowej ks. kard. Stanisław Dziwisz.

Najważniejszym celem, jaki wyznaczyła sobie Helenka, była świętość – podkreślił w trakcie homilii ks. prałat Franciszek Ślusarczyk.

– Tajemnica i wartość tej męczeńskiej śmierci Helenki jest znana w pełni tylko Bogu, ale my – patrząc oczami wiary – mamy pewność, że warto pięknie żyć, aby w chwili nawet tak niespodziewanej śmierci mieć pełne przekonanie, że dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka, jak mówi Księga Mądrości – akcentował ks. prałat Franciszek Ślusarczyk.

Pogrzeb Heleny Kmieć miał charakter państwowy. Wyrazy współczucia rodzinie, bliskim i przyjaciołom zamordowanej w specjalnym liście odczytanym przez minister Beatę Kempę przekazała premier Beata Szydło.

– Zdecydowała się poświecić dotychczasowe bezpieczne życie i opuścić na wiele miesięcy rodzinę oraz bliskich, by nieść pomoc dzieciom w dalekiej Boliwii. Ten akt miłosierdzia wymagał niezwykłej determinacji, gotowości do wyrzeczeń i przede wszystkim nadziei – napisała w liście odczytanym przez Beatę Kempę premier Beata Szydło.

To szczególne świadectwo życia jest także wzorem dla Boliwijczyków – wskazuje s. Savia Bezak, która towarzyszyła zamordowanej w trakcie jej misyjnej posługi w Boliwii.

– Ludzie widzą w niej osobę świętą, która przyszła tam nieść Chrystusa, przyszła z radością, otwartością, z ogromnym zaufaniem do środowiska sobie nieznanego – zwraca uwagę s. Savia Bezak.

Za działalność charytatywną i społeczną oraz za zaangażowanie w pomoc potrzebującym Złotym Krzyżem Zasługi śp. Helenę Kmieć odznaczył prezydent Andrzej Duda.

MATERIAŁY WIDEO

TV Trwam News/RIRM

drukuj