fot. flickr.com

Polska hodowla zwierząt futerkowych do likwidacji?

Czy polska hodowla zwierząt futerkowych zostanie zlikwidowana? Czy zostanie wprowadzony zakaz trzymania psów na łańcuchu? Takie koncepcje są bardzo możliwe, a to za sprawą projektu ustawy Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Czy chodzi tylko o dobro zwierząt, czy może o pieniądze? Zastanawiali się w Sejmie eksperci i hodowcy zwierząt futerkowych.

Nowy Projekt ustawy o ochronie zwierząt przygotował Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, w którym zasiadają przedstawiciele wszystkich opcji politycznych. Poparcie dla zmian osobiście deklaruje Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości.

– Należę do Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt i ten projekt, w sprawie którego zaczynamy dyskutować, bo jeszcze nie procedujemy, jest wypracowany przez ten zespół, więc trudno, żebym się z nim nie zgadzała – deklaruje poseł Ewa Lieder z Nowoczesnej.

– Zawsze mówiliśmy, wspólnie z Krzysztofem Czabańskim, że jest to projekt ponad podziałami, że taki będzie kształt procedowania. Dzisiaj Platforma Obywatelska podpisuje się pod tym projektem i będzie on przez nas popierany – wskazuje poseł Paweł Suski z Platformy Obywatelskiej.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jak mówi wiceminister Ewa Lech, nie ma jeszcze konkretnego stanowiska wobec projektu ustawy.

– Ponieważ zwierzęta futerkowe są zwierzętami gospodarskimi, to jest dział gospodarki rolnej, robimy wszystko żeby pomagać tym producentom. Podkreślam jednak, że nie odnosimy się w tej chwili do tego projektu, bo oficjalnie nie jest zgłoszony – podkreśla Ewa Lech.

Przemysł futerkowy często jest głównym źródłem dochodu i utrzymania polskich hodowców i przedsiębiorców. Dla nich skutki projektu ustawy mogłyby okazać się opłakane.

– Wszystkie pieniądze zainwestowaliśmy w hodowlę zwierząt. Bardzo dobrze czujemy się w branży rolniczej. Od zawsze pracowaliśmy jako rolnicy, tym zakazem wrócimy do sytuacji sprzed dwudziestu dwóch lat gdzie trzeba nam będzie jechać na zachód za chlebem – akcentuje Jerzy Czarny, hodowca zwierząt futerkowych z Wielkopolski.

Projekt Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt zakłada zakaz prowadzenia ferm zwierząt futerkowych. Jak podkreśla Szczepan Wójcik, hodowca norek, wiele wskazuje na to, że za tymi pomysłami, inspirowanymi przez tak zwanych ekologów, w rzeczywistości stoją zagraniczni konkurenci polskich hodowców.

– Polskie zwierzęta futerkowe zajmują pierwsze miejsce pod względem jakości produkowanego i sprzedawanego surowca na światowych rynkach. Ataki na nas rozpoczęły się właśnie wtedy, kiedy zaczęliśmy wypierać z rynku zagraniczną konkurencję – mówi hodowca.

Polska obecnie plasuje się na drugim miejscu w Europie i trzecim na świecie pod względem produkcji skór. Eksportuje co roku produkty skórzane za ok. 2,5 mld zł. Spora część tych zysków trafia do budżetu państwa – zwraca uwagę dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula

– To jest branża, która odprowadza do budżetu państwa, do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, kilkaset – pomiędzy 500, a 600 mln zł. To jest branża zdominowana w ponad 90 proc. przez kapitał polski jak mało, która w całej naszej gospodarce – akcentuje ekonomista.

Tymczasem problem ewentualnych likwidacji ferm zwierząt futerkowych jest o wiele szerszy, na co uwagę zwraca prof. Marian Brzozowski z Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

– Teraz nagle do mnie dociera, że to wszystko jest nic nie warte. Cała praca naukowa, którą wkładaliśmy, te wszystkie kadry, które kształciliśmy, doktoranci, habilitacje, to wszystko jest teraz do wyrzucenia? – mówi profesor rolnictwa i dodaje, że na takie działanie nie może być przyzwolenia.

Tymczasem projekt ustawy Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt ma jeszcze jeden kontrowersyjny zapis: zakaz trzymania psów na łańcuchach. Ma to być traktowane jako znęcanie się nad zwierzęciem. Za co będzie grozić kara nawet do trzech lat więzienia.

TV Trwam News/RIRM

drukuj