Polska firma zbuduje gazociągi dla Ukrainy?

Polska spółka chce zainwestować w budowę gazociągów i połączeń gazowych na granicy niemiecko-polskiej oraz polsko-ukraińskiej.

Dzięki budowie Ukraina mogłaby otrzymywać w przyszłości miliardy metrów sześciennych gazu z Zachodu. Spółka chce realizować inwestycję z ukraińskim Naftohazem.

W ramach tego korytarza chcemy silniej połączyć Ukrainę z europejskim systemem gazowym. To stwarza nowe perspektywy dla budowanego w Świnoujściu terminala LNG – powiedział wiceprezes spółki Radosław Dudziński.

Dr Bogusław Marzec, były prezes PGNiG, mówi, że jest to pozorowana działalność, która niczemu nie służy.

– Gazociąg Bernau-Szczecin będzie miał gaz rosyjski. Przecież tam dochodzi rurociąg północny (ten pod Bałtykiem) jest budowany przez Gazprom w celu ominięcia Polski. Rurociąg Bernau-Szczecin będzie pozyskiwał gaz właśnie z tamtego źródła. W tym momencie jesteśmy dalej skazani na gaz rosyjski. To tylko pozorowana działalność, która w zasadzie niczemu nie służy, będzie to tylko instrument do dampingowania cen względem naszego gazoportu, żeby wszystkim na świecie udowodnić np., że gazoport niepotrzebnie został zbudowany – ocenia dr Bogusław Marzec.

Tymczasem z raportu UE dot. zaopatrzenia Unii w gaz wynika, że w razie półrocznego odcięcia UE od rosyjskiego gazu, w żadnym z państw unijnych nie zabraknie go. Jest tylko jeden warunek. W sytuacji zakręcenia kurka najlepszym rozwiązaniem byłaby współpraca państw tak, żeby wzajemnie mogły zapewniać sobie dostawy. W takim scenariuszu w żadnym z krajów, które były analizowane, nie zabrakłoby energii, aby pokryć zapotrzebowanie gospodarstw domowych.

RIRM

drukuj