fot. straz.gov.pl

Polscy strażacy wracają z misji w Szwecji

W poniedziałek rano polscy strażacy, którzy walczyli z pożarami w Szwecji powrócą do kraju.  Sytuacja w sektorze, w którym pracowali została opanowana i wydaje się stabilna. W Szwecji zostali pożegnani przez przedstawicieli lokalnych władz.

Sytuacja w Szwecji do niedawna wydawała się tragiczna. Olbrzymie pożary spowodowane suszą i małą ilością opadów pustoszyły lasy w środkowej części kraju. Dwa tygodnie temu do pomocy ruszyć polscy strażacy.

– Kiedy nadeszła pomoc Polaków, największa pomoc ze wszystkich państw europejskich, byli chyba szczęśliwi. To było widać po transparentach, po tym, jak nas witano – zaznaczył komendant główny Państwowej Straży Pożarnej generał brygadier Leszek Suski.

Strażacy założyli główną bazę w miejscowości Sveg. Byli zupełnie samowystarczalni pod względem logistycznym i medycznym. Mieli własne namioty, wyżywienie i paliwo. W czasie akcji gasili pożary w kilku miejscach. Jedno z nich oddalone było o 18 km od bazy, a drugie jeszcze 50 km dalej. Największą trudność sprawiało ukształtowanie terenu oraz rodzaj palącego się podłoża.

– Był to teren czasami górzysty, gdzie było dużo skał, kamieni, ale również torfowisk. Właśnie te torfowiska polscy strażacy gasili. Powiem, że pożary torfowisk są bardzo niebezpieczne. Tam występowały torfowiska o głębokości nawet do 2 metrów. Generalnie torfowiska potrafią się palić nawet kilka miesięcy a czasami nawet i kilka lat – wyjaśnił Leszek Suski.

W akcji brali udział głównie ratownicy z województw zachodniopomorskiego i wielkopolskiego. Wspierali ich strażacy z Mazowsza oraz Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej.

– Budowaliśmy linie wężowe na duże odległości. Dostarczaliśmy wodę do pożarów, ale również i gasiliśmy bezpośrednio czoła tych pożarów, również dogaszaliśmy pożary – wskazał komendant główny Państwowej Straży Pożarnej.

Sytuacja w miejscu, gdzie pracowali polscy strażacy jest obecnie opanowana. Na terenie, gdzie występowały pożary pada deszcz. Nie oznacza to jednak, że to już koniec zmagań z ogniem. W tym roku ze względu na długotrwałą suszę także i w naszym kraju wciąż utrzymuje się to zagrożenie.

– W tym roku już mamy blisko 6200 pożarów. Natomiast w ubiegłym roku przez cały rok było ich 3601, co też jest za dużą liczbą – zwrócił uwagę Leszek Suski.

W bieżącym roku w Polsce poza pożarami lasów bardzo często dochodziło do pożarów olbrzymich wysypisk śmieci, które w znacznej mierze były tworzone nielegalnie.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj