fot. PAP/EPA

Polityczny szantaż Platformy Obywatelskiej

Kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta stolicy Rafał Trzaskowski użył dziś wyborczego szantażu. W Radiu ZET powiedział, że unijne fundusze dla Polski będą zamrożone dopóki Platforma nie wygra wyborów. Także przebywająca w Polsce unijna komisarz Elżbieta Bieńkowska stwierdziła, że tylko wygrana opozycji w wyborach samorządowych będzie gwarantowała wykorzystanie unijnych pieniędzy.

Platforma Obywatelska chwata się ostatniej deski ratunku jaką jest zagranica. Poseł PO Rafał Trzaskowski powiedział dziś, że środki w unijnym budżecie przeznaczone dla Polski zostaną tylko czasowo zamrożone – na czas odsunięcia Prawa i Sprawiedliwości od władzy.

– Na szczęście dzięki naszym staraniom te pieniądze nie przepadają tylko te pieniądze będą mrożone w związku z tym, jak my wygramy kolejne wybory, to te pieniądze zostaną odmrożone i Warszawa skorzysta wtedy z olbrzymich pieniędzy na inwestycje – powiedział poseł PO Rafał Trzaskowski.

Mogłoby się wydawać, że to tylko wpadka, czy przejęzyczenie, jednak w podobnym tonie wypowiedział się Grzegorz Schetyna dla „Rzeczpospolitej”.

„(…) te pomniejszone znacznie pieniądze dla Polski, które będą w budżecie ostatecznie zapisane, wszystko na to wskazuje, zostaną zamrożone, ze względu na łamanie praworządności. Po 2019 roku, i po wyborach parlamentarnych, wrócimy do tego i odmrozimy unijne środki dla Polski” – akcentował Grzegorz Schetyna.

Prawo i Sprawiedliwość już od dłuższego czasu mówiło o umowie między polską opozycją a Unią Europejską.

– Sojusz opozycji Platformy Obywatelskiej i urzędników Unii Europejskiej, naszych przeciwników stał się faktem. Mówiliśmy o tym wielokrotnie, że działają przeciwko Polsce i działają przeciwko interesom Polaków i Polski w UE i to, co dzisiaj wypowiedział Trzaskowski w stacji radiowej stało się faktem – mówiła Beata Mazurek.

Dr Mirosław Habowski ma nadzieję, że wypowiedź Rafała Trzaskowskiego to tylko przedwyborcze harce. Jeśli jednak coś jest na rzeczy wówczas sprawa wygląda o wiele groźniej bo Platforma Obywatelska łamałaby konstytucję i to w sposób rażący.

– Prowadzenie polityki zagranicznej jest wyłącznym uprawnieniem Rady Ministrów i tylko ona może politykę zagraniczną prowadzić – zaznaczył dr Mirosław Habowski.

Również unijni urzędnicy nie mają żadnych uprawnień do tego aby ingerować w procesy wyborcze wewnątrz państw członkowskich. Mimo tego, po dzisiejszej wypowiedzi komisarz Elżbiety Bieńkowskiej nie trudno sobie wyobrazić budowanie klimatu niechęci wobec obecnych polskich władz. Mówiąc o wykorzystaniu unijnych funduszy w regionach Elżbieta Bieńkowska stwierdziła, że będzie to zależeć od tego czy wygra PiS.

– Według mnie wynik wyborów samorządowych na poziomie województw będzie decydującym czynnikiem, ponieważ widać, że obecny rząd, ja się z tym głęboko nie zgadzam, ma bardzo silne tendencje centralistyczne – podkreśliła unijna komisarz Elżbieta Bieńkowska.

Czy tego typu wypowiedzi sugerujące preferencje polityczne unijnej komisarz powinny mieć miejsce?

– Nie do końca wiadomo jakie procedury miałyby w tym zakresie obowiązywać, natomiast pokazuje po raz kolejny to, że politycy Platformy, próbują wykorzystywać swoje dobre relacje z politykami brukselskimi do tego żeby wpływać na wybory polityczne Polaków – zauważył politolog Jarosław Komorniczak.

A takie działania trudno nazywać obroną demokracji.  

TV Trwam News/RIRM

drukuj