fot. twitter.com/ONR_Podlasie

Polityczne prześladowania ONR przez prezydenta Białegostoku w związku z akcjami charytatywnymi

Dymisja wicedyrektor domu dziecka i bojkot uroczystości prowadzonego przez nią ośrodka – to skutki charytatywnej akcji zorganizowanej przez białostocki Obóz Narodowo-Radykalny. Pomoc ONR dla dzieci pociągnęła za sobą lawinę działań politycznych ze strony prezydenta miasta Tadeusza Truskolaskiego, który nie kryje niechęci do narodowej organizacji.

5 grudnia białostocki odział Obozu Narodowo-Radykalnego przekazał blisko 100 kg słodyczy do placówki opiekuńczo–wychowawczej nr. 2 im. Ireny Białówny w Białymstoku. Organizatorzy akcji umówili się z dyrekcją ośrodka i zawieźli dar do domu dziecka.

– Pani dyżurna placówki zapytała, czy chcemy dostać podziękowania na piśmie. Nie liczyliśmy na nie, ale jeżeli placówka sama wyszła z taką inicjatywą, to powiedzieliśmy, że chętnie przyjmiemy. Następnego dnia zajechałem do ośrodka i odebrałem z rąk wicedyrektor dokument, na którym widniało podziękowanie dla działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego za przekazane słodycze. Chwila kurtuazyjnej rozmowy i tyle. Następnie zamieściliśmy zdjęcia z podziękowaniem i kartonami ze słodyczami na Twitterze – wyjaśnił w rozmowie z portalem Radia Maryja Mateusz Magnuszewski, lider Brygady Podlaskiej ONR.

Od momentu umieszczenia wpisu w medium społecznościowym rozpoczęła się wielka awantura.

– Ktoś doniósł do prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, że takie działanie miało miejsce. Za chwilę pojawił się artykuł „Wyborczej” z wypowiedzią prezydenta, iż jest zszokowany tą sytuacją, że ONR współpracuje z placówką, która podlega pod Urząd Miasta, czyli bezpośrednio pod niego – relacjonował Mateusz Magnuszewski.

Kilka godzin później, wicedyrektor ośrodka Grażyna Zimnoch, która przekazała ONR podziękowanie – nagle złożyła dymisję ze swojego stanowiska. W placówce opiekuńczo–wychowawczej w Białymstoku pracowała od ponad 20 lat.

– Następnego dnia zadzwoniłem do placówki, porozmawiałem z dyrektorem. Powiedział on, że co prawda wicedyrektor złożyła dymisję, ale potwierdził też nasze domysły, że były naciski ze strony magistratu. Pani Grażyna Zimnoch nigdy nie była w takiej sytuacji i przestraszyła się tego wszystkiego (…). Niestety, niewinna osoba traci swoje stanowisko tylko dlatego, że wypisała nam dyplom, który wypisują wszystkim organizacją okazującym pomoc – powiedział przewodniczący Brygady Podlaskiej ONR.     

7 grudnia placówka im. Ireny Białówny w Białymstoku obchodziła 50-lecie swojego istnienia. Ludzie związani z osobą prezydenta zbojkotowali te uroczystości. Białostoccy politycy nie ukrywają, że miało to związek z przyjęciem darów przez ośrodek od ONR.

– Na wewnętrznych uroczystościach miał pojawić się Jerzy Nikitorowicz, wiceprezydent miasta (związany z PO). Na znak protestu, że placówka rzekomo z nami współpracuje, nie przyszli (…). Prezydent schował się w swoim gabinecie i nie chce rozmawiać z żadnymi mediami. Rzecznik prezydenta, Urszula Mirończuk, otwarcie przyznała, że prezydent  Truskolaski wypowiedział nam wojnę i nie chce, aby ONR-u był w Białymstoku – wskazał gość portalu Radia Maryja.

Do ostatnich wydarzeń w Białymstoku odniósł się Adam Andruszkiewicz, poseł koła parlamentarnego Wolni i Solidarni. Polityk zaznaczył, że ta sytuacja jest skandaliczna.

– Każda organizacja, która działa legalnie, jest zarejestrowana, ma prawo swobodnie działać. Podejmowanie jakichkolwiek represji wobec narodowych organizacji czy wobec tych, którzy zgodzili się przyjąć od ich działaczy dary świąteczne jest skandaliczne. Można zgadzać się albo nie zgadzać z ONR-em – każdy ma do tego prawo – natomiast jest to organizacja legalnie działająca i na pewno skutkiem przyjęcia jakichś podarunków nie powinno być to, że są prowadzone naciski, aby ktoś złożył dymisję w pracy. Jest to sytuacja polityczna. Prezydent Tadeusz Truskolaski jest dużym sympatykiem opozycji totalnej: Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. W mojej opinii jest to prześladowanie polityczne – akcentował poseł w rozmowie z portalem Radia Maryja.

To nie pierwsze wydarzenie, w którym Obóz Narodowo-Radykalny jest dyskryminowany przez prezydenta Białegostoku.

– 1 sierpnia br. podczas uroczystości miejskich związanych z Powstaniem Warszawskim prezydent wysługiwał się strażą miejską i policją, żeby nas usunąć z miejsca obchodów. To się nie udało, więc przerwał uroczystości i w ogóle się one nie odbyły – poinformował Mateusz Magnuszewski.

Tadeusz Truskolaski publiczne zadeklarował, że za każdym razem ONR będzie usuwany z miejskich uroczystości, a obchody będą przerywane.

– Nigdy z prezydentem nie mieliśmy do czynienia. Nigdy nikt z naszej organizacji nie rozmawiał z nim, to wszystko dzieje się na zasadzie przekazu medialnego. Nie kryje się z tym, że wypowiedział nam wojnę. Najgorsze jest to, że walczy z nami, ale łamie kręgosłupy zawodowe innym osobom. Jeżeli chce z nami walczyć, to w nas powinien uderzać, a nie w niewinnych ludzi (…). Prezydent nie chce z nami rozmawiać. Białystok traktuje jak prywatny folwark (…). Wychodzi na to, że są równi i równiejsi. Jedni mogą pomagać, inni nie mogą. Gdyby przykładowo KOD zrobił taką samą akcję, jak my, zapewne później prezydent witałby ich w swoim gabinecie przy błysku fleszy. Widać, że to jest jawna dyskryminacja. Dyskryminuje się legalną organizację za poglądy polityczne – podkreślił lider Brygady Podlaskiej ONR.

RIRM

drukuj