fot. flickr.com

Policjanci uczcili kolegów poległych podczas strzelaniny w Magdalence

Minęło 16 lat od tragicznej strzelaniny w podwarszawskiej Magdalence, w trakcie której zginęło dwóch policjantów, a siedemnastu zostało rannych. Policjanci wspominali swoich poległych kolegów podczas uroczystego apelu pamięci, który odbył się w miejscu, gdzie przeprowadzono szturm antyterrorystów.

W nocy z 5 na 6 marca 2003 roku w podwarszawskiej Magdalence policyjni antyterroryści przeprowadzili akcję zatrzymania groźnych przestępców, podczas której zginęło dwóch policjantów, a siedemnastu zostało rannych.

Już po raz szesnasty w obecności Zastępcy Komendanta Głównego Policji mł. insp. Tomasza Szymańskiego i byłego Zastępcy Komendanta Głównego Policji nadinsp. Jana Lacha funkcjonariusze Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP wspominali swoich poległych kolegów podczas uroczystego apelu pamięci.

16 lat temu do podwarszawskiej Magdalenki na ul. Środkową przybyły dwa oddziały antyterrorystyczne. W jednym z domów znajdowali się dwaj gangsterzy poszukiwani listami gończymi. Chodziło o Roberta Cieślaka i Białorusina Igora Pikusa, członków tzw. gangu „Mutantów” z podwarszawskiego Piastowa.

Grupa ta miała związek z zabójstwem policjanta w marcu 2002 oraz związek z kilkunastoma innymi morderstwami osób powiązanych z działalnością grup przestępczych.

Było czterdzieści minut po godz. 12.00, gdy pierwszy z oddziałów antyterrorystów znalazł się na posesji. Drugi umiejscowił się w miejscu, w którym powinny znajdować się boczne drzwi do budynku. Jak się jednak okazało oczekiwanych drzwi tam nie było. Oba oddziały zajęły więc pozycję przed głównym wejściem. Miały wedrzeć się do środka i ująć bandytów.

Wówczas eksplodowały ładunki wybuchowe, które zdetonowali przestępcy. Najbliżej bomby stał podkom. Dariusz Marciniak, który zmarł kilka minut po wybuchu. Drugi najciężej ranny policjant – nadkom. Marian Szczucki zmarł tydzień później w szpitalu. W sumie rannych zostało 17 funkcjonariuszy.

Okazało się, że gangsterzy byli przygotowani na akcję antyterrorystów. Zaminowali ogród przed domem. Zdołali też zgromadzić arsenał borni. Posiadali granaty i 29 sztuk broni maszynowej ułożonej na stolikach, z której ostrzelali oddziały AT.

Po długiej wymianie ognia bandyci zostali znalezieni martwi. Nie zginęli jednak od policyjnych kul. W wyniku szturmu w domu wybuchł pożar i obaj zatruli się tlenkiem węgla.

Zbiór błędów doprowadził do klęski policyjnej akcji. Okazało się bowiem, że budynek został źle opisany i narysowany. Ponadto policjanci podejmujący się zadania nie mieli informacji, że bandyci są doświadczonymi strzelcami, brali udział w zabójstwach oraz posiadają materiały wybuchowe.

W wyniku zdarzenia policja stworzyła m.in. Biuro Operacji Antyterrorystycznych KGP, przeprowadziła rozmaite szkolenia policjantów. Uzbrojono ich i wyposażono w środki adekwatne do przeprowadzania tego typu realizacji. Przyjęto również nowy system planowania operacji.

PAP/RIRM

drukuj