fot. flickr.com

Policja nie sprawdzi, czy kierowca jest pod wpływem dopalaczy

Policja jest bezradna w sprawie wykrywania dopalaczy w organizmie kierowców. Choć może łatwo stwierdzić, czy prowadzący pojazd brał narkotyki, brakuje jej urządzeń, które znalazłyby inne substancje psychoaktywne.

Funkcjonariusze policji od dawna zmagają się z problemem zażywania narkotyków lub dopalaczy przez kierowców, jednak tylko te drugie są trudne do wykrycia – nie ma wzorców substancji, które wykorzystywane są do ich produkcji. Narkotest z kolei nie wskaże konkretnych środków odurzających pod których wpływem może być kierujący pojazdem.

Poseł Jarosław Zieliński, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych, mówi, że to wina rządu, który już dawno powinien podjąć konkretne działania w tej sprawie.

– Walka z dopalaczami była bardziej wizerunkowa, jednorazowa. Nie ma natomiast czegoś, co jest potrzebne w tego typu zagrożeniach. Nie ma działań systemowych, tych długich, perspektywicznych, rozpisanych na różne dziedziny życia publicznego. To powinno mieć miejsce. I właśnie teraz tutaj potrzebna jest wola rządu, potrzebne jest zdecydowane działanie, wola walki z tymi patologiami, bo tej woli brakuje. Jeżeli będzie wola, to można wyposażyć poszczególne instytucje w takie kompetencje, które na pewno pozwolą zmniejszyć to zjawisko. Oczywiście nie jest to łatwe. Policja będzie też w stanie zrobić swoje, ale musi być wyposażona w odpowiednie instrumentarium – podkreśla poseł Jarosław Zieliński.

Co roku w Europie zgłaszanych jest około 70 nowych substancji psychoaktywnych. Jak podkreśla Główny Inspektorat Sanitarny, dostęp do nich jest bardzo łatwy.

RIRM

drukuj