fot. PAP/EPA

Pogłębia się kryzys w Wenezueli

Sabotaż i wojna energetyczna – to oskarżenia, które wenezuelski reżim kieruje wobec lidera opozycji Juana Guaido oraz wobec Stanów Zjednoczonych. Amerykanie wycofali z Caracas cały personel dyplomatyczny, a sekretarz stanu USA zapowiedział nowe sankcje wobec Wenezueli.

Energię elektryczną przywrócono na terenie prawie całego kraju – tak przynajmniej wynika z oficjalnego komunikatu władz w Wenezueli. W te zapewnienia jednak mało kto wierzy. Sytuacja, choćby w szpitalach, jest dramatyczna. Mieszkańcy Wenezueli mają problemy z dostępem do żywności i wody pitnej. Zmiany są nieuniknione – podkreślił lider opozycji Juan Guaido.

– Reżim próbował w tych dniach nas zmylić, powiedzieć, że protesty uliczne skończyły się i że nie były potrzebne. Pozostała tylko jedna opcja, która nie zależy od nas, ale od innych i dlatego liczymy na współpracę. Nadejdzie czas, że świat będzie gotowy do tej współpracy. Teraz te protesty są bardzo cenne, ponieważ to one dają moc, by zmienić sytuację w naszym kraju – powiedział Juan Guaido.

Na razie jednak to Juan Guaido może mieć problemy. Reżim oskarża go o udział w akcji sabotażu systemu energetycznego kraju.

– Zostało wszczęte nowe dochodzenie – co łączy się z innym dochodzeniem wszczętym w styczniu przeciwko obywatelowi Juanowi Gerrado Guaido Marquezowi, za jego wpływ na sabotaż przeprowadzony wobec krajowego systemu elektrycznego, który rozpoczął się w czwartek siódmego marca – poinformował Saab Tarek- prokurator generalny Wenezueli.

Presja polityczna nie ustaje. Dochodzi do kolejnych aresztowań.  Lokalne służby wywiadowcze zatrzymały wenezuelskiego dziennikarza Luisa Carlosa Díaza. Oskarżono go o udział w amerykańskim spisku.

– Rząd aresztował go blisko ambasady Korei, gdzie znajduje się pole golfowe, tam go aresztowali, choć policja w raporcie twierdzi, że został złapany na gorącym uczynku – stwierdziła Naky Soto, żona Luisa Carlosa Diaza.

W kraju panuje chaos, bo poza tymi, którzy chcą prodemokratycznych zmian, są także ci, którzy korzystając z protestów, plądrują sklepy.

– Łącznie w centrum handlowym jest 270 sklepów.  I z tych 270 sklepów 105 oficjalnie poniosło szkody. To akt wandalizmu – mówił Juan Koch, menadżer.

Wenezuela w obliczu chaosu i braku elektryczności stała się jeszcze bardziej niebezpieczna. Trwa stan wyjątkowy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj