PAP/Artur Reszko

Podlaskie: w Hajnówce odbył się IV Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych

W Hajnówce odbył się w sobotę Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, zorganizowany tam po raz czwarty przez środowiska narodowe. Wzięło w nim udział około 300 osób. Policja nie dopuściła do zatrzymania marszu przez jego przeciwników.

Maszerujący mieli flagi narodowe i ONR, szli pod hasłem „Hajnówka” na biało-czerwonym tle, z przodu widać też było baner z wizerunkami żołnierzy wyklętych i hasłem „Cześć i chwała bohaterom”. Wśród haseł było słychać m.in. „To my, to my, Polacy!”, „Bóg, honor i ojczyzna!”, „Precz z komuną!”, ale również „Bury – nasz bohater!”. Wśród transparentów był np. poświęcony Romualdowi Rajsowi „Buremu” i Józefowi Kurasiowi ps. „Ogień” „Najwięksi wyklęci z wyklętych – nasi bohaterowie” – głosił napis na tym banerze z podpisem „Bydgoscy Patrioci”.

Władze miasta próbowały marszu środowisk narodowych administracyjnie zakazać, ale sąd ów zakaz uchylił. Krytyczne stanowisko przyjęła na początku lutego rada miasta, sprzeciwiająca się gloryfikowaniu Romualda Rajsa „Burego”.

Oficjalna organizatorka zgromadzenia publicznego (formalnie to ona zgłosiła go w hajnowskim magistracie) Barbara Poleszuk kilka razy w trakcie przemarszu apelowała o to, by przebiegał on spokojnie. Chodziło zwłaszcza o miejsce, gdzie na narodowców czekali przeciwnicy marszu, m.in. aktywiści ruchu Obywatele RP. Mieli w rękach białe róże, stali z transparentem „Bury nie jest bohaterem”.

Do zakłócenia manifestacji środowisk narodowych nie dopuściła policja, która szczelnym kordonem oddzieliła protestujących od uczestników marszu, gdy ci przechodzili obok. Osoby, które nie chciały zejść z trasy marszu, funkcjonariusze usunęli z tego miejsca.

„W stosunku do grupy osób policjanci wykonują czynności w związku z próbą zakłócenia przez nich legalnego zgromadzenia” – poinformowała podlaska policja w mediach społecznościowych. Rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa podał potem, że policja podjęła czynności wobec 76 osób, jedną ukarano mandatem, a wobec pozostałych będą skierowane wnioski o ukaranie.

Komendant wojewódzki policji w Białymstoku Daniel Kołnierowicz relacjonował dziennikarzom w Hajnówce, że „kilkadziesiąt osób położyło się na jezdni, nie chcąc przepuścić marszu”.

„Udało nam się te osoby przesunąć, przenieść na jeden pas ruchu. Zabezpieczyliśmy te osoby tak, aby nie miały styczności z przechodzącym marszem” – mówił Kołnierowicz. Zwracał uwagę, że sam marsz przebiegał spokojnie.

Rzecznik podlaskiej policji powiedział PAP po zakończeniu marszu, iż wzięło w nim udział około trzystu osób, a funkcjonariusze nie odnotowali przypadków eksponowania symboli zakazanych prawem.

„Musimy walczyć o to, żeby nie były powielane kłamstwa. Wiemy, jak w mediach jest przedstawiana sytuacja z 1946 roku we wsiach koło Bielska Podlaskiego. Kto zagłębiał się w te dokumenty, wie jak było. Ale do mediów idzie tylko jeden przekaz” – mówiła na zakończenie przemarszu Barbara Poleszuk. Po nim w Hajnowskim Centrum Kultury odbył wykład na temat stosunku mniejszości narodowych do podziemia niepodległościowego, który wygłosił Leszek Żebrowski.

Kpt. Romuald Rajs „Bury” został po wojnie skazany na śmierć przez rozstrzelanie. W 1995 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyroki śmierci wobec niego i jego zastępcy Kazimierza Chmielowskiego. Obaj skazani zostali wtedy zrehabilitowani.

PAP/RIRM

drukuj