fot. flickr.com

Podlaskie: Coraz skuteczniejsze sposoby wykrywania narkotyków w więzieniach

Funkcjonariusze podlaskich jednostek penitencjarnych skuteczniej wykrywają próby przemytu narkotyków przez osoby odwiedzające skazanych. Najczęściej próbuje się przemycać amfetaminę.

Na terenie podległym Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Białymstoku są cztery zakłady karne: w Białymstoku, Grądach-Woniecku, Czerwonym Borze i Przytułach Starych oraz cztery areszty śledcze: w Giżycku, Hajnówce, Białymstoku i Suwałkach. Przebywa w nich około 4 tys. osadzonych.

Rzecznik prasowy dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Białymstoku mjr Michał Zagłoba poinformował PAP, że prowadzone są coraz intensywniejsze działania, by zapobiec przedostawaniu się na teren tych jednostek niedozwolonych środków. Powiedział, że z analiz przeprowadzonych w podlaskich jednostkach penitencjarnych wynika, iż „najpopularniejszym narkotykiem jest amfetamina, marihuana, czasami tabletki ekstazy; jeżeli chodzi o twarde narkotyki typu kokaina, heroina, to można powiedzieć, że są to próby sporadyczne”.

Według rzecznika, najwięcej narkotyków funkcjonariusze znajdują u osadzonych, którzy są „na początku swojej kariery kryminalnej, oni nie do końca chcą zerwać swoje kontakty z przeszłością, najczęściej są to dilerzy”.

„Osoba, która często trafia do zakładu karnego w związku z narkotykami za posiadanie i dystrybucję, nie ma ochoty nawet za kratami przerywać tego procederu” – powiedział.

Michał Zagłoba zaznaczył, że „narkotyki w więzieniu, na tym czarnym rynku, kosztują kilka razy więcej niż na czarnym rynku na wolności, bo wiadomo, że są zdecydowanie trudniej dostępne, dlatego oni starają się wszelkimi sposobami je do więzień przemycać”.

Poinformował, że w podlaskich jednostkach penitencjarnych w 2016 roku ujawniono siedem prób przemytu narkotyków, a w 2017 roku takich prób było 11.

Rzecznik ocenił, że „nie są to dane, które jakoś by drastycznie rosły lub malały na przestrzeni trzech lat”. Jego zdaniem, wpływ na wykrywalność narkotyków w 2017 r. miała większa o 200 osób liczba osadzonych (tzw. zaludnienie wynosi 86,5 proc.).

Rzecznik zaznaczył, że więźniowie co pewien czas „wpadają na inne pomysły przemytu narkotyków”, np. w formie tzw. połyku.

„Pakunek z narkotykiem jest połknięty do żołądka i przymocowany, powiedzmy nitką, do zęba” – wyjaśnił.

Michał Zagłoba zaznaczył, że w większości jednostek wykrycie narkotyków ułatwiają specjalnie wyszkolone psy. Na przykład pies w areszcie śledczym w Białymstoku wyczuł narkotyki u kobiety, która próbowała je wnieść na widzenie z synem, ukryte za paskiem spodni. Było to 3,76 grama haszyszu. Psy tropiące bez problemu wykrywają narkotyki ukryte pod wkładkami w butach czy zaszyte w kurtkach.

Pracownicy jednostek penitencjarnych zaznaczają, że jeszcze kilka lat ujawniano narkotyki ukryte w produktach żywnościowych, np. w przekrojonej cebuli, która potem była sklejona, lub w podwójnych dnach pudełek serków, opakowaniach sałatek, gdzie narkotyki „uformowane był w kształcie groszku”.

Według majora, coraz rzadziej dochodzi do prób przemytu narkotyków w więzieniach dzięki wprowadzeniu w 2015 roku przepisów, które „nakazują robienie zakupów tylko wewnątrz jednostek penitencjarnych, wewnątrz więzień. Nie ma możliwości, aby przynosić paczki żywnościowe na teren jednostek”.

„My mamy pewność, że są to artykuły nietknięte, z pewnego źródła, nie zawierają narkotyków, mówiąc wprost: są to produkty fabrycznie nowe, zapakowane, zaplombowane” – powiedział mjr Michał Zagłoba.

W jego ocenie, więcej prób przemytu jest w zakładach karnych typu zamkniętego niż półotwartego i otwartego. Dodał, że narkotyki nie służą więźniom, by się odurzać z powodu uzależnienia.

„Tutaj w grę wchodzi raczej handel. Jest to rodzaj pewnego dobra, które jest bardzo reglamentowane, którego tam nie ma” – mówił.

Rzecznik powiedział, że ze skazanymi prowadzone są zajęcia i terapie, podejmujące problematykę uzależnienia od środków odurzających.

PAP/RIRM

drukuj