fot. PAP/Tytus Żmijewski

Pod Toruniem ćwiczenia Anakonda-16

Ponad 1,2 tys. spadochroniarzy z Polski, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii rozpoczęło na poligonie pod Toruniem desant w ramach ćwiczenia Anakonda -16.

Część żołnierzy przyleciała bezpośrednio zza Atlantyku. Zrzut prowadzi ponad 30 samolotów.

Jak mówią wojskowi, operacja pod Toruniem to demonstracja zdolności sił USA i NATO do szybkiej reakcji na zagrożenia bez względu na dystans i źródło pochodzenia.

Jest to też pokaz zdolności do koncentracji rozproszonych sił w krótkim czasie.

Gen. Roman Polko, b. szef jednostki wojskowej GROM, zauważa, że te ćwiczenie bardzo dobrze wpisują się w tegoroczny szczyt NATO w Warszawie.

– To jest właśnie to, co się dzieje w ostatnich miesiącach i rzeczywiście dobrze przygotowuje to szczyt. Po pierwsze zamiast potoku słów, z których nic nie wynika, mamy konkretne działania i wreszcie realne ćwiczenia – nie tylko na dużą skalę, ale również dostosowane do zagrożeń; do tych ,,zielonych ludzików”, które opanowały Krym. To naprawdę dobrze wróży. Głównie jednak jest tutaj inspiracja amerykańska. Mam nadzieję, że szczyt natowski, który będzie miał miejsce, przekona też naszych europejskich sojuszników, żeby też wzięły odpowiedzialność za bezpieczeństwo  w Europie. Także na pewno jest to bardzo pozytywny sygnał, Wreszcie są działania, nie tylko słowa. Oby na szczycie było podobnie – mówi gen. Roman Polko.

Ćwiczenia Anakonda to  największe manewry wojskowe w Polsce po 1989 r. Manewry w mniejszej skali odbywają się co dwa lata od 2006 r.

Ich organizatorem jest Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. W tegorocznej edycji weźmie w sumie udział ok. 31 tys. żołnierzy, w tym 12 tys. z Polski.

RIRM

drukuj