fot. Ewa Sądej/Nasz Dziennik

Pod obrady Sejmu trafi projekt ustawy dot. kary więzienia za cofanie liczników w samochodach

Od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia – tyle ma grozić za cofanie licznika w samochodach. Projekt ustawy w tej sprawie wreszcie trafi pod obrady Sejmu, co zapowiedział rzecznik resortu sprawiedliwości.

Kręcenie liczników w używanych samochodach to plaga, z którą w Polsce od kilkunastu lat nikt nie potrafił sobie poradzić. Niektóre szacunki wskazują, że cofanie liczników do niedawna dotyczyło nawet 60 procent samochodów pochodzących z rynku wtórnego.

– Samochód zawsze jest od kobiety, z pierwszej ręki i jeździła nim tylko do kościoła i ma malutki przebieg. Później się okazuje co innego, że w krótkim czasie jest dużo rzeczy do zrobienia w samochodzie – mówi Sławomir Kiełbasa, który w swoim życiu kupił niejedno auto.

Dziś pasjonują go stare samochody. Podobne hobby ma Tomasz Kaczor. Według niego cofanie liczników przez lata tolerowali zarówno politycy, jak i sami nabywcy aut.

– U nas w kraju jest jakieś ciche przyzwolenie ku temu, żeby te liczniki cofać – ocenia Tomasz Kaczor.

Teraz ma się to zmienić. Według zapowiedzi rzecznika resortu sprawiedliwości, projekt ustawy o karaniu więzieniem za przekręcenie licznika samochodu wróci do Sejmu. Niewykluczone, że już na najbliższym posiedzeniu Sejmu – 20 lutego. Przestępcom będzie groziło od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

– Uważam, że chciwość ludzka i nieuczciwość powinny być karane – mówi Ryszard Fonżychowski, ekspert motoryzacyjny.

Swoje propozycje w tej sprawie – obok resortu sprawiedliwości – przygotowało Ministerstwo Infrastruktury. Całość trzeba było połączyć. Wszystko – jak zaznacza Ryszard Fonżychowski – z korzyścią dla kierowców, bo na drogach ma być bezpieczniej.

– Jeżeli nie mamy świadomości, że samochód ma już duży przebieg, podchodzimy z większą rezerwą do serwisowania. Nie jesteśmy tak wyczuleni podczas jazdy – wskazuje Ryszard Fonżychowski.

Podobne regulacje działają także w innych europejskich krajach. Za cofanie licznika w Niemczech grozi pięć lat więzienia. We Francji prawo jest mniej surowe, ale i tak nieuczciwi sprzedawcy samochodów mogą spędzić za kratkami nawet dwa lata.

TV Trwam News/RIRM

drukuj