fot. twitter.com

PO i .N chcą zmian w tzw. ustawie dekomunizacyjnej

Platforma Obywatelska i Nowoczesna chcą zmian w tzw. ustawie dekomunizacyjnej. Posłowie tych klubów uważają, że samorządy powinny mieć większą niezależność w nazywaniu placów i ulic. Z ustawy chcą wykreślić wymóg uzyskania zgody IPN i wojewody na zmianę nazewnictwa. Chodzi dokładnie o sytuację, w której nazwa ulicy uległa zmianie na mocy zarządzenia zastępczego wojewody.

Projekt noweli ustawy dekomunizacyjnej PO–KO chce złożyć na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Jeżeli dokument nie będzie procedowany w obecnej kadencji, opozycja zapowiada, że podejmie kolejną próbę po wyborach.

Warszawski radny Sebastian Kaleta uważa, że PO, żądając zmian w ustawie, chce odwlec w czasie dekomunizację ulic.

To próba wybiegu, by wyjść z twarzą z kompromitacji Rafała Trzaskowskiego w Warszawie, który zgodził się na to, by komunistyczni patroni powrócili na ulice Warszawy, odbierając ulice „Ince” czy innym osobom, które zasłużyły się w walce z komunistami. PO chce odwlec w czasie dekomunizację ulic, ponieważ są oni w sojuszu z SLD, który pośrednio jest spadkobiercą partii komunistycznej – zaznacza Sebastian Kaleta.

W myśl ustawy dekomunizacyjnej, samorządy miały czas do 2 września 2017 roku na zmianę nazw ulic propagujących komunizm. W sytuacji niewywiązania się z tego obowiązku dokonywał tego wojewoda poprzez tzw. zarządzenie zastępcze. Jeżeli samorząd chce dokonać kolejnej zmiany, musi uzyskać zgodę IPN i samego wojewody.

RIRM

drukuj