fot. twitter.com/KancelariaSejmu

PKB wzrósł o 5,1 proc. w ujęciu do ubiegłego roku

Polska gospodarka ze świetnym wynikiem otwiera bieżący rok. W I kwartale Produkt Krajowy Brutto wzrósł o 5,1 proc. w ujęciu rok do roku – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Według zapowiedzi rządu, wzrost gospodarczy zwolni w kolejnych miesiącach, co ma być efektem gorszej koniunktury zewnętrznej.

Kolejne dane GUS napawają optymizmem. W pierwszym kwartale bieżącego roku PKB wzrósł o 5,1 proc. w ujęciu rok do roku. Pełne dane będą znane 30 maja. To znaczące tempo jak na warunki dużej europejskiej gospodarki – mówi ekonomista prof. Henryk Wnorowski.

– Wydaje się, że mamy w tej chwili już trzy takie bardzo mocne konie pociągowe, jeśli chodzi o nasz wzrost gospodarczy. Po pierwsze konsumpcja, to co działało się już przez dłuższy okres, po drugie eksport i po trzecie – inwestycje. Czekaliśmy na te inwestycje – powiedział prezes Krajowej Spółki Cukrowej.

A inwestycje mocno przyspieszyły w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Polska gospodarka rozwija się dwukrotnie szybciej niż średnia w Unii Europejskiej.

– Wydaje się, że te duże kraje europejskie spoglądają w naszą stronę nawet z pewną zazdrością, bo 5 punktów jest dla nich na razie nieosiągalne i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie – zaznacza prof. Henryk Wnorowski.

Dodatkowym impulsem dla rozwoju gospodarki może być przekształcenie całego terytorium Polski w jedną, wielką, specjalną strefę ekonomiczną.

– Rozwój w strefach ekonomicznych przebiegał całkiem pomyślnie. Do tej pory te strefy ekonomiczne w naszym kraju to niecała 0,1 proc. powierzchni całego kraju. Skoro to działa w 0,01 proc., to rząd, premier Morawiecki pomyśleli w ten sposób: dlaczego tego nie upowszechnić – mówi prof. Henryk Wnorowski.

Nowe przepisy ma regulować ustawa o Jednolitym Obszarze Inwestycyjnym. Przedsiębiorstwa, które będą chciały korzystać z ulg, muszą spełniać dwa kryteria – ilościowe i jakościowe. Chodzi o to, by inwestycje były realizowane w obszarach szczególnie istotnych dla Polski.

– Chodzi zwłaszcza o nowe miejsca pracy, wysoko płatne miejsca pracy, a także chodzi o pewne branże, specjalizacje, na których nam szczególnie zależy: branże zaawansowanych technologii – tłumaczy prof. Henryk Wnorowski.

Dlatego reforma Specjalnych Stref Ekonomicznych kładzie akcent na tereny o najwyższym bezrobociu. Wszystko w myśl zasady: im mniejsza firma, im wyższe bezrobocie, tym większe ulgi podatkowe. Na nowych przepisach w pierwszej kolejności skorzystają mikro-, małe i średnie firmy, które zainwestują od 200 tys. do 100 mln zł.

TV Trwam News/ RIRM

drukuj