fot. twitter.com

PK: Poseł PO Stanisław G. został zatrzymany, jeszcze dzisiaj usłyszy zarzuty

CBA zatrzymało sekretarza generalnego i posła Platformy Obywatelskiej Stanisława G. Parlamentarzysta stawił się ze swoim pełnomocnikiem Romanem Giertychem w szczecińskim wydziale Prokuratury Krajowej.

W czwartek Sejm wyraził zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Stanisława G. Z wnioskiem o taką zgodę wystąpiła do Sejmu Prokuratura Krajowa.

Śledczy zamierzają przedstawić politykowi PO pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Chodzi o okres, gdy pełnił on funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządzie PO-PSL. Wówczas miał przyjąć jako łapówkę co najmniej 175 tys. zł w gotówce oraz 2 zegarki o wartości prawie 25 tys. zł.

Ponadto miał podżegać do wręczenia łapówki co najmniej 200 tys. zł, a także ujawnienia niejawnej informacji i plagiatu pracy doktorskiej.

Poseł Stanisław G. mówił wcześniej, że wniosek prokuratury jest motywowany politycznie.

– To jest PiS-owska prokuratura. Tylko i wyłącznie tyle – powiedział.

Poseł Bartłomiej Wróblewski z Prawa i Sprawiedliwości przypomniał jednak, że wątpliwości co do działań posła PO prokuratura posiadała już wcześniej, przed wygranymi przez PiS wyborami.

– Tutaj trudno mówić, że są to sprawy w jakiś sposób na polityczne zamówienie. Wątpliwości wydają się na tyle poważne, że prokuratura musi prowadzić działania – akcentował parlamentarzysta.

Również mec. Jacek Figurski podkreślił, że jeśli są zarzuty kryminalne nawet w stosunku do polityków – to powinny być stawiane.

– Nie można wymagać z jednej strony, żeby były „święte krowy” tylko dlatego, że są członkami partii opozycyjnej, a z drugiej strony nie można też uniemożliwiać prokuraturze prowadzenia czynności dochodzeniowo-śledczych. Każde państwo prawa oparte jest na jakimś porządku prawnym, który powinien obowiązywać. Jeżeli są zarzuty, podejrzenia w stosunku do osób, nawet tak prominentnych, jak posłowie RP, to w każdym państwie podlegają krytyce i odpowiedzialności karnej – wskazał Jacek Figurski.

W 2008 r. „Nasz Dziennik” ujawnił treść notatki służbowej ze spotkania pracowników Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska z 7 grudnia 2007 r., podczas którego Stanisław G.  zmuszał pracowników Funduszu  do znalezienia pretekstów do wypowiedzenia umowy z Fundacją LuX Veritatis – umowy dotyczącej dofinansowania poszukiwań wód geotermalnych. Wiceminister doprowadził do utraty dotacji.

– Geotermia toruńska do tej pory nie powstała mimo, że otwór wydobywczy wiele lat temu został już utworzony. To do tej pory mieszkańcy nie mają ciepłej wody, a równocześnie miasto ma emisje nie tylko dwutlenku węgla, ale również i pyłów do atmosfery. To są ogromne straty z punktu widzenia środowiskowego. To jest czyn, ja bym powiedział, naganny – zaznaczył Jan Szyszko, były minister ochrony środowiska.

Wokół sprawy posła Platformy Obywatelskiej Stanisława G. pojawiają się też nowe informacje. Chodzi m.in. o teściów pasierba polityka – Piotra i Halinę K., którym prokuratura postawił zarzuty związane z domem w Chorwacji, którego są właścicielami. Zarzuty postawiono także Bogdanowi K., podejrzanemu o wręczenie łapówki posłowi Platformy.

Jeśli Stanisławowi G. zostaną udowodnione zarzuty stawiane przez prokuraturę, grozi mu nawet 20 lat więzienia.

RIRM/TV Trwam News

drukuj