fot. flickr.com

PiS chce uniknąć podwyżek cen prądu

Prawo i Sprawiedliwość chce uniknąć podwyżek cen prądu. Do 18 grudnia spółki energetyczne mają czas, by dokonać korekty wniosków taryfowych. To decyzja Urzędu Regulacji Energetyki. Premier Mateusz Morawiecki zapowiada, że żadnych podwyżek nie będzie.

Koszty wytwarzania energii elektrycznej idą w górę – podkreśla prezydencki doradca Paweł Sałek.

– To wynika bezpośrednio z europejskiej polityki klimatycznej i handlu uprawnieniami do emisji, który funkcjonuje w Unii Europejskiej – wskazuje doradca Prezydenta RP ds. polityki klimatycznej.

Pojawiła się zapowiedź wycofania dużej liczby uprawnień do emisji CO. Rynek zareagował wzrostem cen – tłumaczy dr Piotr Paszko i dodawał, że to w pełni świadomy ruch unijnych polityków.

– Tworzy się mechanizmy ekonomiczne, które mają zniechęcać do rozwoju źródeł wytwarzania opartych na węglu, opartych na paliwach kopalnych – podkreśla dr Piotr Paszko z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Polski prąd to w pierwszej kolejności elektrownie węglowe. Rosnące koszty produkcji energii początkowo miały dotknąć konsumentów. Rząd zareagował. To wersja sprzed kilku dni.

– Rząd sobie poradzi, ona będzie zrekompensowana dla odbiorców indywidualnych, dla gospodarstw domowych – akcentował niedawno Zbigniew Gryglas, wiceprezes Porozumienia

Ale ta propozycja szybko straciła na aktualności.

– Żadnego wzrostu cen prądu nie będzie, ani dla odbiorców indywidualnych, ani dla odbiorców zbiorowych – mówił wicepremier Jarosław Gowin w trakcie konwencji PiS w Szeligach.

Na polecenie prezesa Urzędu Regulacji Energetyki spółki energetyczne mają wycofać wnioski taryfowe na kolejny rok – podkreślała w Radiu Zet minister Jadwiga Emilewicz.

– Prezes URE wezwał spółki energetyczne i ministra energii i mają one czas na odpowiedź do 18 grudnia – wskazywała Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii

Działania rządu nie przekonują Platformy. Poseł Marcin Kierwiński stwierdził, że za podwyżkę cen prądu zapłaci każdy, i to dwukrotnie.

– Zapłacimy we własnych nowych taryfach w naszych mieszkaniach, ale też zapłacimy z racji tego, że są większe opłaty dla tramwajów, dla metra, dla środków komunikacji, czyli całej tej infrastruktury, z której korzystamy – akcentował poseł PO.

URE wciąż jednak czeka na korekty taryf, a to by oznaczało, że przynajmniej tutaj podwyżek nie będzie. Żadnych wątpliwości nie ma minister Elżbieta Rafalska.

– Wszystkie nasze projekty są odpowiedzialne, a więc mają zabezpieczone skutki regulacji, a więc finansowanie – podkreśliła minister rodziny, pracy i polityki społecznej

Ale rosnące ceny wytwarzania prądu i tak odbiją się na Polakach – uważa poseł Tomasz Rzymkowski.

– Koszty energii na pewno wzrosną, to się na pewno przełoży na ceny towarów i usług – wskazuje poseł Kukiz’15

Winą za całą sytuację poseł Jerzy Meysztowicz obarcza Prawo i Sprawiedliwość.

– Podwyżki będą, dlatego że PiS popełnił olbrzymi błąd. Politycznie kazał firmom energetycznym kupować nierentowne kopalnie – twierdzi poseł Nowoczesnej.

Utrzymanie obecnych taryf jest teraz oczkiem w głowie rządu. Przed nami maraton wyborczy. A ewentualny wzrost cen może odbić się na końcowym wyniku. Na ostateczne stanowisko rządu wciąż czekamy. Dziś brak podwyżek to wciąż tylko deklaracja premiera.

– Myślę, że to jest kwestia kilku najbliższych dni. Jest kilka propozycji, będziemy o tym rozmawiać – zapewniała Jadwiga Emilewicz.

To w tej bliższej perspektywie, w tej dalszej swoją propozycję przedstawił wicepremier Jarosław Gowin.

– We współpracy z uczelniami uruchomimy masową budowę OZE dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych – mówił podczas sobotniej konwencji Zjednoczonej Prawicy minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Na takim rozwiązaniu ma skorzystać nawet 5 mln domów jednorodzinnych. I tutaj ceną energii już na pewno nie wstrząsną uprawnienia do emisji CO.

TV Trwam News/RIRM

drukuj