fot. PAP

Pikieta w obronie pracowników Regionalnej Telewizji Publicznej

We Wrocławiu przed Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim o godz. 13.00 rozpocznie się pikieta w obronie pracowników Regionalnej Telewizji Publicznej.

Sytuacja finansowa oddziałów regionalnych jest dramatyczna. Zwolnienia dotykają wszystkich. Nie możemy dłużej zwlekać – koniecznie potrzebujemy wprowadzenia nowelizacji ustawy o Radiofonii i Telewizji – alarmują związkowcy z TVP.

Niezbędne jest ustalenie rzetelnych źródeł finansowania mediów publicznych w Polsce. Brakuje pieniędzy na produkcję programów, które przez pół wieku tworzyliśmy dla dobra społeczności lokalnych.

– To, co się dzieje w telewizji publicznej, zagraża całkowitą likwidacją tych ośrodków. Wyprowadza się pracowników poza tę instytucję, zwalnia się ich w sposób masowy. Zapowiedź pana premiera, nawoływanie do tego, żeby ludzie nie płacili abonamentu, przynosi bardzo niedobre skutki. Poza tym, wpuszczenie telewizji publicznej do konkurowania z telewizjami komercyjnymi powoduje, niestety, taką sytuację, że walka o odbiorcę, o pieniądze, spycha na dalszy plan to, co jest ważniejsze w telewizji publicznej, a mianowicie misję – mówił Kazimierz Kimso, przewodniczący zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „S”.

Związkowcy zwracają również uwagę na plany kierownictwa TVP w sprawie zaciągnięcia gigantycznego kredytu obrotowego na 70 mln pod zastaw ośrodków regionalnych we Wrocławiu i Krakowie.

Według pracowników może to skutkować w przyszłości ich likwidacją i utratą miejsc pracy. Ta sprawa będzie poruszona na dzisiejszej pikiecie we Wrocławiu.

– Poprzez niewypłacalność telewizji publicznej zlikwiduje się te dwa ośrodki. Jeżeli chodzi o telewizję publiczną, odda się dwa newralgiczne, historyczne miejsca. Spychane są ośrodki regionalne, szczególnie Wrocław i Kraków po to, żeby w jakimś tam sensie zachować Warszawę. W Warszawie nie zabiera się zarobków tzw. celebrytom, a wręcz odwrotnie. One cały czas rosną. Natomiast na bardzo niskich pensjach są zatrudniani pracownicy w ośrodkach takich jak Wrocław czy Kraków – dodał Kazimierz Kimso.

RIRM

drukuj