fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

Pigułka „dzień po” na receptę?

Posłowie dyskutowali dziś nad projektem ustawy, który przewiduje, że pigułki wczesnoporonne „dzień po” będą sprzedawane wyłącznie na receptę. Ograniczenie dostępności tego rodzaju preparatów zarekomendowała sejmowa Komisja Zdrowia.

Od 2015 r. decyzją rządu  PO–PSL pigułki ellaOne – „dzień po” są dostępne bez większych ograniczeń. Kupić je mogą osoby powyżej 15. roku życia i to bez konieczności wizyty u lekarza.

Jak powiedział wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz, w 2014 r., gdy tabletka ellaOne była wydawana na receptę, zużyto 10 127 tabletek. Od kwietnia 2015 r. była ona bez recepty. Dane za 2015 r. wynoszą 165 958, za 2016 r. – 227 113 tabletek plus 11 658 z roku równoległego, czyli jest to wzrost 23-krotny – wskazał.

– Tabletka do antykoncepcji awaryjnej stała się dla większości kobiet antykoncepcją systemową, a nie o to chodzi – podkreślił Marek Tombarkiewicz.

Sejmowa Komisja Zdrowia, która chce ograniczyć dostępność tego rodzaju preparatów, podkreśla, że wydawanie farmaceutyków musi opierać się o ścisłą kontrolę lekarską. Tym bardziej, że środki hormonalne mocno ingerują w organizm kobiety. Pigułka „dzień po” zwiększa ryzyko ciąży pozamacicznej, prowadzi do problemów z płodnością i promuje rozwiązłość.

Dziś posłowie debatowali nad nowymi przepisami ograniczającymi dostęp do pigułek ellaOne bez recepty.

– Dzięki powyższej regulacji lekarz będzie mógł ocenić, czy zastosowanie leku nie wpłynie negatywnie na stan zdrowia pacjentki. Jest to praktyka powszechnie stosowana w lekach hormonalnych, która – nie wiedzieć czemu – tutaj została pominięta – powiedziała Joanna Kopcińska z PiS.

Tej opinii partii rządzącej nie podzielają posłowie opozycji.

 

Trwam News/RIRM

drukuj