(fot. Nadleśnictwo Solec Kujawski)

Pielgrzymka byłych żołnierzy-górników na Jasnej Górze

O odpowiedzialne mówienie o prawdzie historycznej, aby nie niszczono śladów przeszłości, apelował ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Przewodniczył on Mszy św. z okazji Pielgrzymki Związku Represjonowanych Politycznie byłych Żołnierzy-Górników.

Doroczną pielgrzymkę zorganizowało stowarzyszenie byłych żołnierzy-górników, zrzeszający osoby, które w latach 1949-1959 z powodów politycznych trafiły do kopalń węgla kamiennego, uranu i do kamieniołomów. Żołnierze-górnicy zmuszani byli do bardzo ciężkiej pracy w batalionach – oddziałach roboczych, zorganizowanych na wzór radziecki.

„Człowiek staje się nieludzkim, system społeczno-polityczny staje się nieludzkim, kiedy odcina się od Boga, od Jego praw. Jeśli wszystko staje się relatywne i zakwestionowane, wtedy czasy stają się nieludzkie” – powiedział w homilii ks. abp Wacław Depo.

Ks. abp dodał, że trzeba w poczuciu odpowiedzialności mówić o prawdzie historycznej, aby nie niszczono śladów przeszłości. Ona musi być niczym wyrzut sumienia. Albowiem, jak uczył nas bł. Jan Paweł II, miłość przebacza, ale nie zapomina” – zaznaczył ks. abp.

Podczas spotkania głos zabrał Edmund Celoch, wiceprezes krajowego zarządu Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników, powiedział że żołnierze-górnicy czują się zapomniani.

„Jako grupa nasza byłych żołnierzy-górników czujemy się troszeczkę grupą zapomnianą i nieusatysfakcjonowaną. Przynosimy tutaj pamięć i oddanie dla tych, którzy zginęli w czeluściach górniczych, w kamieniołomach, a przede wszystkim w kopalniach uranu” – powiedział, Edmund Celoch.

Od 1949 r. w ramach zastępczej służby wojskowej zaczęto tworzyć bataliony pracy. Podstawą kwalifikowania poborowych do tego typu jednostek było pochodzenie społeczne, przeszłość polityczna, opinia miejscowej bezpieki i narodowość. Warunki pracy i warunki bytowe żołnierzy-górników były katastrofalne. W latach 1949-1959 do kopalń i kamieniołomów trafiło ponad 200 tys. poborowych. Szacuje się, że w wyniku katorżniczej pracy ponad tysiąc z nich zginęło, kilkanaście tysięcy na zawsze straciło zdrowie lub przypłaciło służbę przedwczesną śmiercią.

System represji, któremu podlegali żołnierze-górnicy, IPN uznał za zbrodnię komunistyczną. Odpowiedzialnością za jego stworzenie Instytut obarczył ówczesnego ministra obrony narodowej Konstantego Rokossowskiego, wiceministra obrony Edwarda Ochaba oraz szefa sztabu generalnego, gen. Władysława Korczyca.

Związek Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników działa od 1992 r. Początkowo zrzeszał ok. 45 tys. osób – poszkodowanych oraz wdów po nich, liczba członków jednak stale spada. Wśród celów Związku są m.in. zabieganie dla nich o status kombatantów, jednorazowe odszkodowania za pracę i wynagrodzenia za pracę podczas służby wojskowej.

PAP 

drukuj