fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Pielęgniarki niezadowolone z propozycji ministra zdrowia

Pielęgniarki nie są usatysfakcjonowane propozycją nowego ministra zdrowia prof. Mariana Zembali, z trzystu złotowej podwyżki. Alarmują, że kwota ta niczego nie zmieni. Profesor zapowiedział, że już w lipcu będzie rozporządzenie, które zapewni pielęgniarkom podwyżkę. Pieniądze miałyby pochodzić z NFZ-u.

Pielęgniarki o sprawie dowiedziały się z mediów.

Maria Ochman, przewodnicząca Krajowej Sekcji Służby Zdrowia NSZZ „Solidarność”, zwraca uwagę, że najpierw trzeba by było rozpocząć dialog w sprawie regulacjach płacowych w całym środowisku medycznym.

– Spodziewałabym się od nowego ministra tego, aby te uregulowania dotyczyły nie tylko jednorazowych, wyborczych podwyżek, ale –przede wszystkim – w sposób całościowy warunków zatrudnienia i wynagradzania. Przypomnę, że trwała i największa podwyżka dla pracowników służby zdrowia (systemowa) miała miejsce w 2006 roku. Wtedy odbywało się to w ramach negocjacji i rozmów z partnerami społecznymi. Jeżeli ma to być wyborcza podwyżka, o której nie wiadomo, w jaki sposób będzie dystrybuowana, to trudno patrzeć na nią inaczej niż na kiełbasę wyborczą – powiedziała Maria Ochman.

Pielęgniarki domagają się  podwyżki 700 zł brutto. Natomiast docelowo 1500 zł. Chcą  zmian całego systemu finansowania ich świadczeń.

Przed dymisją z siostrami spotkał się jeszcze minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Zgodził się on na podwyżki i wpisanie ich do systemu zamawianych świadczeń.  Nie poinformował jednak, kiedy miałoby to być, a także jaka byłaby kwota podwyżek.

RIRM

drukuj