fot. PAP/Aleksander Koźmiński

Pięć osób z zarzutami ws. afery reprywatyzacyjnej

Wrocławska Prokuratura Regionalna postawiła zarzuty w sprawie afery reprywatyzacyjnej pięciu osobom, które wczoraj zatrzymało Centralne Biuro Antykorupcyjne w Warszawie.

Adwokat Robert N. usłyszał zarzut wręczenia korzyści majątkowej znacznej wartości Jakubowi R., byłemu zastępcy Dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami warszawskiego ratusza. Urzędnik usłyszał natomiast zarzut przyjęcia łapówki.

– Korzyść tę w wysokości 2,5 mln złotych przyjął w zamian za decyzje dotyczące ustanowienia prawa użytkowania wieczystego nieruchomości przy Placu Defilad 1 – wyjaśniła Anna Zimoląg, rzecznik Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu.

Nieruchomość warta nawet 160 mln złotych została zwrócona, mimo że Skarb Państwa wypłacił już za nią odszkodowanie. Według prokuratury miasto straciło na tym, co najmniej 60 milionów złotych. Działka trafiła w ręce m.in. siostry adwokata Roberta N. Kobieta pracowała w Ministerstwie Sprawiedliwości. CBA zatrzymało ją w październiku ubiegłego roku, po wybuchu afery. Mecenasowi N. prokuratorzy postawili także zarzut sfałszowania pełnomocnictwa

– Dokumentem tym następnie przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa posłużyła się Alina D. podczas postępowania spadkowego – poinformowała Anna Zimoląg.

Alina D. to matka zatrzymanego urzędnika Jakuba R., który przyjął łapówkę. Kobieta odpowie za posługiwanie się sfałszowanym dokumentem.

W sprawie zatrzymano również ojca urzędnika, Wojciecha R. oraz Marcina L., o którym nie wiele wiadomo. Wszyscy zatrzymani wczoraj usłyszeli również zarzut oszustwa.

– To jest zarzut oszustwa na szkodę spadkobierców polskiego generała, który w wyniku działań wojennych znalazł się w Londynie, a później w Kanadzie – powiedziała Anna Zimoląg.

Straty spadkobierców generała prokuratura szacuje na 27 milionów złotych. Wszyscy zatrzymani złożyli wyjaśnienia oprócz byłego urzędnika Jakuba R. Decyzje o ewentualnym areszcie dla podejrzanych prokuratura podejmie w najbliższym czasie.

– Trzeba doprowadzić po pierwsze do skazania tych osób przed sądem, a po drugie do tego, aby nieruchomości, mienie, które zostało skradzione, na powrót zostało zwrócone społeczeństwu – podkreśla publicysta Mirosław Król.

Adwokatowi i byłemu urzędnikowi grodzi kara do 12 lat więzienia za korupcję, pozostałym zatrzymanym – od 5 do 10 lat.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj