fot. Karolina Sabaj

PE zdecyduje o ewentualnym wycofaniu przygotowania wniosku o uruchomienie art. 7 TUE wobec Polski

Szefowie frakcji politycznych Parlamentu Europejskiego zadecydują, czy unijny organ wycofa się z przygotowania wniosku o uruchomienie art. 7 Traktatu Unii Europejskiej przeciwko Polsce. W listopadzie ubiegłego roku PE przyjął rezolucję o łamaniu praworządności w Polsce, którą poparli m.in. europosłowie Platformy Obywatelskiej. Miesiąc później takie samo postępowanie rozpoczęła Komisja Europejska.

Domniemane łamanie praworządności w Polsce było powodem uruchomienia art. 7 Traktatu Lizbońskiego. Pomysł poparło m.in. sześciu europosłów Platformy Obywatelskiej. Następnym krokiem miało być przygotowanie przez Parlament Europejski wniosku przeciw Polsce, ale Komisja Europejska już to zrobiła.

Teraz przedstawiciele frakcji politycznych w Parlamencie zastanawiają się, co w takiej sytuacji zrobić. Nie oznacza to jednak zmiany stanowiska europosłów wobec Polski – podkreślił dr Krzysztof Kawęcki, wiceprezes Prawicy RP.

– Jeśli taka decyzja zostanie przyjęta, to naprawdę nie zmienia to stanowiska większości frakcji w Parlamencie Europejskim, które są po prostu przeciwne Polsce, dlatego że PE po prostu nie chce dublować działań, które już podjęła Komisja Europejska – zaznaczył Krzysztof Kawęcki.

W grudniu ubiegłego roku procedurę z art. 7 uruchomiła Komisja Europejska. Teraz wniosek Komisji musi uzyskać poparcie Rady Europejskiej, w której zasiadają szefowie państw Unii. Wystarczy jednak, aby Polska zdołała zbudować koalicję 6 krajów, a wniosek KE zostanie zablokowany.

Władze wielu krajów zdają sobie sprawę z tego, że zarzuty o naruszanie praworządności pod naszym adresem są bezpodstawne i służą jedynie przetarciu szlaku dla wniosków wobec kolejnych krajów – mówił senator Jan Maria Jackowski.

– Struktury europejskie, a przynajmniej ich część, zdaje sobie doskonale sprawę, że uruchomienie tego rodzaju artykułu w stosunku do Polski jest absolutnie nieuzasadnione i z tego punktu widzenia – i również dla własnego prestiżu – zastanawiają się, w jaki polityczny i zręczny sposób wycofać się z tej zaistniałej sytuacji – zaznaczył senator.

Artykuł 7 to tzw. opcja atomowa, której końcowym efektem w zamyśle unijnych urzędników ma być zastosowanie sankcji oraz zawieszenie prawa do głosu na forum Unii Europejskiej. Aby tak się stało, konieczna jest jednak jednomyślność państw unijnych. Tego etapu może nie zaakceptować kilka krajów – wskazał prof. Mieczysław Ryba, historyk.

– Widać, że opór wśród krajów jest coraz większy, jeżeli bierzemy pod uwagę procedowanie tego artykułu. Widać to było po wypowiedzi premiera Bułgarii, widać jednoznacznie po tym, jakie stanowisko zajął Viktor Orban – podkreślił Mieczysław Ryba.

Poseł Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński obwinia za całą sytuację partię rządzącą i wzywa ją do rezygnacji z reform, które budzą wątpliwości na arenie unijnej. Jego zdaniem, Polacy mimo działań Unii Europejskiej wciąż popierają nasze członkostwo.

– Polacy są euroentuzjastami, problem w tym, że polski rząd jest bardzo eurosceptyczny i prowadzi daleko idącą kampanię, aby zniechęcić Polaków do Unii Europejskiej, na szczęście na razie bez sukcesów – powiedział poseł PO.

Brukselscy urzędnicy nie chcą zaakceptować decyzji Polaków, którzy w demokratycznych wyborach postawili na rząd Zjednoczonej Prawicy i jego reformy – akcentuje prof. Tadeusz Marczak, historyk.

– Z jednej strony, na szali jest demokracja, czyli wyborcze prawa obywateli i możność decydowania o losach własnego państwa, a na drugiej szali ekipa brukselska położyła wartość w postaci państwa prawnego, czyli jak to u nas określono „interesy nadzwyczajnej kasty” – mówił historyk.

Polski rząd liczy na załagodzenie sporu. Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz zapewniał wczoraj po spotkaniu z szefem MSZ Bułgarii Ekateriną Zachariewą, że Polska dąży do polubownego rozstrzygnięcia sprawy.

– Polska jest nastawiona na dialog ws. uruchomionej przez Komisję Europejską wobec naszego kraju procedury z art. 7 (…) Przedstawiłem wstępne stanowisko Polski odnośnie tego problemu. Zadeklarowałem, że wkrótce zostanie ono przedstawione na piśmie prezydencji, Komisji Europejskiej, a także państwom członkowskim – wskazał Jacek Czaputowicz.

W tym tygodniu prezydent Andrzej Duda udaje się do Nowego Jorku na sesję Rady Bezpieczeństwa ONZ, a tydzień później weźmie udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Jak mówił rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński, to dobry moment, aby przedstawiać polskie stanowisko w sporze z Unią Europejską.

Przy każdej tego typu okazji, gdzie można spotkać przywódców innych państw, premierów czy prezydentów Unii Europejskiej lub innych (red. instytucji), to w takich rozmowach zawsze pojawiają się kwestie ważne. Wiadomo, że przy takich rozmowach prezydent zawsze wspiera polski rząd, szczególnie w tym momencie, kiedy został uruchomiony art. 7 – powiedział prezydencki minister.

Nie wykluczone, że po porzuceniu drogi przygotowania wniosku Parlament Europejski rozpocznie prace nad kolejną rezolucją dotyczącą praworządności w Polsce.

TV Trwam News/RIRM

drukuj