fot. wikipedia

PE: Europosłowie PO, PSL i SLD głosowali przeciw polskim przedsiębiorcom

Część europosłów PO, PSL i SLD poparło niekorzystne dla polskich przedsiębiorców zmiany dot. delegowania pracowników do innych państw Unii Europejskiej. Teraz tłumaczą się pomyłką, która miała wynikać z bałaganu podczas głosowania. Kilkunastu europosłów tzw. totalnej opozycji złożyło korekty.

Taka liczba równoczesnych pomyłek – według europosła Ryszarda Czarneckiego z PiS – nie jest możliwa. Polityk nie wykluczył, że mógł się utworzyć jakiś wewnętrzny układ w Europejskiej Partii Ludowej albo z delegacjami: francuską i niemiecką.

W wyniku tego głosowania Parlament Europejski zatwierdził wczoraj w Strasburgu niekorzystne dla Polski przepisy dyrektywy o pracownikach delegowanych. Przeciwko jej zapisom byli wszyscy europosłowie PiS. O tym, jakie zagrożenia niosą za sobą regulacje, mówi poseł do PE Beata Gosiewska.

Dyrektywa jest niekorzystna dla Polski i całej Unii Europejskiej – z małymi wyjątkami krajów bogatych, które w sposób nieuczciwy usiłują się pozbyć tańszej konkurencji, zwłaszcza z Europy Środkowej i Południowej. Taki jest rzeczywisty cel. Słowa, które padały w trakcie debaty były tylko przykrywką słowną do niecnych celów. Jest to niekorzystne w stosunku do wcześniejszych ustaleń. Dobrą rzeczą jest wyłączenie transportu, co – mamy nadzieję – chwilowo odsunie stosowanie tej dyrektywy w stosunku do transportu – wskazuje europoseł PiS.

Nowa dyrektywa ograniczy możliwość delegowania pracowników do 12 miesięcy z możliwością przedłużenia tego czasu o 6 miesięcy. Po tym okresie pracownik będzie objęty prawem kraju przyjmującego. Dla polskich przedsiębiorców wysyłających pracowników do Europy Zachodniej będzie to oznaczało wyższe koszty.

Przepisy o delegowaniu ostatecznie mają przegłosować ministrowie do spraw zatrudnienia na posiedzeniu Rady UE w Luksemburgu 21 czerwca. Regulacje mają wejść w życie w połowie 2020 r.

 

RIRM

drukuj