fot. flickr.com

Parlament – debatowano nad projektem PO dot. frankowiczów

Należy pomóc ludziom, a nie bankom podkreślali posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy podczas pierwszego czytania projektu ustawy dot. pomocy frankowiczom. Parlamentarzyści debatowali nad projektem Platformy Obywatelskiej.

Poseł Paweł Szałamacha, były wiceminister skarbu, ocenił, że koalicja PO–PSL od kilku lat uważała, iż problem tzw. frankowiczów rozwiąże się sam. Obecny projekt, jak podkreślił poseł, rozpoznaje problem, ale pozwala na pozbycie się przez banki najbardziej ryzykownej części swojego portfela, a nie na realną pomoc kredytobiorcom.

– To jest sytuacja tego typu – to sławne 75 m2 do lokalu mieszkalnego oznacza to, że dobrze zapowiadający się i dobrze zarabiający kawaler w mieście stołecznym Warszawa, mieszkający na 70 m2, może skorzystać z dobrodziejstw tej ustawy, natomiast rodzina, małżeństwo z jednym dzieckiem, które mieszka na 80 m2, już nie może. Jeżeli mielibyśmy iść dalej, to mamy taką sytuację, w której ktoś przeprowadził się w związku z problemami finansowymi, także w obsłudze kredytu, i wrócił do rodziców, teściów, czy dziadków, mieszkanie wynajął, i także nie może skorzystać z tej ustawy – zwrócił uwagę polityk.

Poseł Andrzej Romanek z KP ZP stwierdził, że ustawa PO zapewniłaby pomoc jedynie 12 proc. osób, które zaciągnęły kredyty w szwajcarskiej walucie.

– To jest 12 proc. frankowiczów przy liczbach bezwzględnych portfela kredytowego, to jest naprawdę niewielka kwota, a potrzeby są ogromne. Dlatego chcemy, aby nad tym projektem debatować i dyskutować, ale (…) jeżeli mamy wyciągnąć rękę do frankowiczów, to wyciągnijmy tę rękę w sposób racjonalny i im pomóżmy – wezwał poseł Andrzej Romanek.

Zgodnie z propozycją PO, przewalutowanie kredytu następowałoby po kursie z dnia sporządzenia umowy restrukturyzacyjnej.

Projekt zakłada, że wyliczać się będzie różnicę między wartością kredytu po przewalutowaniu a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w złotych polskich, a nie w walucie. Połowa tej różnicy byłaby umarzana.


TV Trwam News/RIRM

drukuj