fot. wikipedia

Pałac Saski – dlaczego władze Warszawy nie chcą jego odbudowy?

Wydawać by się mogło, że odbudowa Pałacu Saskiego, jednej z najważniejszych budowli II RP, powinna być priorytetem każdego patrioty. Jednak z jakichś względów obecne władze Warszawy zaniechały starań śp. Lecha Kaczyńskiego, który dążył do odbudowy Pałacu. Jerzy Bombczyński ze Stowarzyszenia Saski 2018 wskazuje na obecną sytuację ws. odbudowy Pałacu Saskiego i wyjaśnia, dlaczego obecne władze Warszawy zaniechały jego odbudowy.

Inicjatywa Saski 2018 powstała w 2012 r. Właśnie na ten rok wskazywano powrót do wznowienia odbudowy Pałacu Saskiego – wskazuje Jerzy Bombczyński z rady Stowarzyszenia.

Całe Stowarzyszenie wzięło się stąd, że Pałac miał być odbudowany i na pl. Piłsudskiego w latach 2004-2008 był prowadzony proces inwestycyjny, który w 2008 r. został jednak wstrzymany. Wówczas pieniądze, które były zarezerwowane na odbudowę Pałacu Saskiego, zostały przeznaczone na: budowę drugiej nitki warszawskiego metra, Mostu Północnego i rozbudowę stadionu Legii. Władze miasta wskazywały wtedy, że pieniądze na odbudowę Pałacu Saskiego znajdą się jeszcze po Euro 2012. Właśnie wtedy pojawił się pomysł na utworzenie Stowarzyszenia, gdyż zaobserwowaliśmy, że w temacie odbudowy niewiele się dzieję – zaznacza.

Wcześniej było o wiele lepiej. Za kadencji śp. Lecha Kaczyńskiego, który do roku 2006 był prezydentem Warszawy, rozpoczęto na pl. Piłsudskiego proces odbudowy Pałacu Saskiego. Ostateczne plany z 2007 r. stanęły na tym, że miała tam się znaleźć siedziba urzędu miasta st. Warszawy. Obecnie urząd mieści się w bodajże 18 lokalizacjach – mówi Bombczyński i dodaje, że jest on rozproszony i nie zapewnia to sprawnego funkcjonowania w warszawskim ratuszu.

W 2008 r. po zmianie władz samorządowych w Warszawie prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła wstrzymanie odbudowy Pałacu Saskiego i odkopane piwnice Pałacu, które częściowo wpisano do rejestru zabytków, zostały zasypane, a na pl. Piłsudskiego zasiano trawę – zaznacza Jerzy Bombczyński.

Nasze Stowarzyszenie Saski 2018 jest po to, aby przypomnieć, jak wiele dla tej sprawy zrobiono. Wydano na ten cel kilkadziesiąt milionów złotych i projekt był już bardzo zaawansowany. Wystarczyło tam wjechać z ciężkim sprzętem, była umowa z generalnym wykonawcą, pieniądze były zarezerwowane z budżetu – za sprawą prezydenta Kaczyńskiego – oraz był wykonany projekt architektoniczny Pałacu. Wydawało się, że zgodnie z umową podpisaną w 2006 r. Pałac Saski powstanie w ciągu trzech lat, ale po zmianie władz stwierdzono, że cała inwestycja zostaje wstrzymana – podkreśla.

Członek rady Stowarzyszenia Saski 2018 wskazuje natomiast, że współcześnie trwa odbudowa zamku w Berlinie – Berliner Stadtschloss. Jest to smutny chichot historii, że właśnie tam trwa odbudowa jednego z ważniejszych budynków przedwojennego Berlina, a w Warszawie nie podjęto decyzji o wznowieniu odbudowy Pałacu Saskiego. Nie rozpoczęciu, a wznowieniu, bo ten proces trwał – zaznacza.

Jerzy Bombczyński odniósł się również do najczęstszego argumentu przeciwników odbudowy Pałacu Saskiego, że przez to Grób Nieznanego Żołnierza straciłby na znaczeniu.

Taki argument jest chyba najczęstszym mitem. Trzeba powiedzieć, że nasi ojcowie i dziadkowie, obywatele II RP ulokowali Grób Nieznanego Żołnierza nie w małej ruinie na wielkim placu, ale w arkadach wielkiego Pałacu Saskiego. Grób Nieznanego Żołnierza miał zupełnie inną, pełniejszą wymowę, jako symbol polskiego zwycięstwa i polskich sukcesów militarnych, poprzez ulokowanie w kolumnadzie istniejącego budynku sztabu generalnego. Wyglądało to zdecydowanie godniej, bardziej reprezentacyjnie. Sama oprawa Grobu była większa i pełniejsza, bo po obu stronach kolumnady mieliśmy płaskorzeźby. Jeśli mówimy o symbolice Grobu Nieznanego Żołnierza, to warto wspomnieć, że Pałac Saski, nie został zniszczony w trakcie działań wojennych. Został on zniszczony w trakcie celowego wyburzania Warszawy już po upadku Powstania Warszawskiego. Został zniszczony dopiero pod koniec grudnia 1944 r., więc kilkanaście dni przed wkroczeniem do Warszawy wojsk sowieckich. Było to celowe zniszczenie jednego z najważniejszych rejonów Warszawy i obecna symbolika Grobu Nieznanego Żołnierza na pewno nie jest taka, jaka mogłaby być, gdyby przywrócono mu pierwotną formę – mówi.

O Warszawie mówi się, że jest miastem Feniksa, bo przeżyło własną śmierć – odbudowa Pałacu Saskiego byłoby symbolem tych wydarzeń i przypominałby o majestacie i sile odrodzonego państwa polskiego – wskazuje Bombczyński i dodaje, że obecne władze Warszawy nie przewidują podejmowania żadnych działań decyzyjnych związanych z Pałacem Saskim.

Jeszcze w latach 2013-2014 władze miasta, z niedawno zdymisjonowanym wiceprezydentem Wojciechowiczem na czele, wydawali się zainteresowani powrotem do tej inwestycji. Pod koniec ubiegłego roku nasze Stowarzyszenie skierowało oficjalną interpelację do prezydent Gronkiewicz-Waltz, ale miasto z jakichś powodów nie chce odbudowy Pałacu. Stąd podjęliśmy działania, aby przenieść tę inwestycję do administracji rządowych czy przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP. Byliśmy już na kilku spotkaniach w ministerstwach i liczymy na to, że skoro obecne władze Warszawy jasno deklarują, że inwestycji, która w jakimś sensie kojarzy się ze śp. prof. Lechem Kaczyńskim, nie chcą kontynuować, to może jest to powód do tego, żeby odbudowę Pałacu Saskiego przejęła administracja rządowa –wskazuje.

Wydawało się, że ta inwestycja nie ma jakiegoś podtekstu politycznego, ale okazało się, że władze Warszawy nie zamierzają dziś odbudowywać Pałacu Saskiego – dodaje Jerzy Bombczyński.

Mamy cichą nadzieję, że zbliżająca się 100. rocznica uzyskania przez Polskę niepodległości może być pretekstem do wznowienia prac na rzecz odbudowy Pałacu Saskiego – mówi Jerzy Bombczyński ze Stowarzyszenia Saski 2018.

 

Mateusz Antczak/RIRM

drukuj