fot. PAP/Marcin Obara

P. Mucha: Decyzja prezydenta ws. nowych sędziów SN ma umocowanie konstytucyjne i ustawowe

Są nowi sędziowie Sądu Najwyższego. Dziś powołał ich prezydent Andrzej Duda. Decyzja głowy państwa ma umocowanie konstytucyjne i ustawowe – przekonuje prezydencki minister Paweł Mucha.

19 do Izby Kontroli Nadzwyczajnej, 7 do Izby Cywilnej i jeden do Izby Karnej. Do Sądu Najwyższego trafi łącznie 27 sędziów.

– Ja się nie zgadzam z jakimikolwiek głosami, że tutaj jest jakaś wadliwość – podkreślił Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta RP.

A takie głosy rzeczywiście były, i to spowodowane nie tyle decyzją Sądu Najwyższego o zawieszeniu przepisów ustawy, ale też Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uwzględnił kolejny wniosek o zabezpieczenie w sprawie uchwały Krajowej Rady Sądownictwa.

– Uchwała dotycząca konkretnych kandydatów nie może być zaskarżona przez innego kandydata. Ona jest skuteczna, ważna, prawomocna i nie może być negowana przez to, że indywidualny kandydat nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem – zaznaczył Paweł Mucha.

W tej interpretacji prezydencki minister Paweł Mucha powołuje się wprost na ustawę o Sądzie Najwyższym.

– Ustawa z 8 grudnia 2017 roku, ustawa o Sądzie Najwyższym, jest realizowana – wskazał.

Tematu sądownictwa prezydent nie uniknął w trakcie wizyty w Szwajcarii. Jak tłumaczył, celem jest nowe pokolenie w Sądzie Najwyższym i wymiarze sprawiedliwości – to urodzone po 1989 roku.

– Oczywiście w Sądzie Najwyższym to niemożliwe, ale chcielibyśmy, aby do SN przyszli ludzie, którzy karierę zawodową rozpoczęli już w tej Polsce, która jest wolną Polską – po 1989 roku – mówił Andrzej Duda.

Prezydent przekonywał, że Polska płaci cenę za bezkrwawą rewolucję, w której osoby związane z komunistycznym systemem znalazły sobie miejsce w nowym systemie – demokratycznym i wolnorynkowym.

– Byłem autentycznie wstrząśnięty, kiedy analizując strukturę polskiego SN dowiedziałem się, że jest kilkunastu sędziów, którzy byli aktywnymi działaczami partii komunistycznej, z których kilku skazywało w trakcie stanu wojennego ludzi na kary więzienia – dodał.

Sporu o przyszłość sądownictwa nie udało się uniknąć także dziś, bo kiedy prezydent powoływał nowych sędziów Sądu Najwyższego, przed Pałacem zgromadziło się kilkanaście protestujących osób.

TV Trwam News/RIRM

drukuj