Fot. sxc.hu

Opozycja przeciwna zmianom na stanowiskach prezesów sądów

Zbigniew Ziobro nie wpływał, nie wpływa i nie będzie wpływał na orzeczenia sądów – mówił w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Szereg zarzutów dotyczących wymiany prezesów sądów podnosi opozycja. Ta jest jednak konieczna, co potwierdza m.in. afera korupcyjna w sądzie apelacyjnym w Krakowie.

Zmiany w sądach nie od dziś budzą sprzeciw opozycji.

– Dlaczego główny punkt zainteresowania zmian w sądownictwie oparty jest wyłącznie o kadry? Dlaczego nie zauważacie problemu tego, że ponad 650 etatów sędziowskich jest nieobsadzonych? – pytał Witold Zembaczyński, poseł Nowoczesnej.

– Widzimy, jak na dłoni, jak pod rządami PiS-u tworzą się zależności personalne, których w normalnym państwie nie powinno być – wskazywała Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Działania resortu sprawiedliwości nie kończą się jednak tylko na wymianie prezesów. To element większej układanki.

– Nie da się patrzeć tylko na ustawę o ustroju sądów powszechnych i zmianę kilku, kilkunastu prezesów. To jest tylko jeden element układanki. To musi się wszystko ze sobą stykać – tłumaczył Zbigniew Ziobro.

Wątpliwości opozycji budzą nie tyle nazwiska nowych prezesów, co powody i styl podejmowanych decyzji.

– Wiecie, że tak naprawdę do sądów należy ostatnie zdanie. Stąd ten bezprecedensowy atak na całe środowisko. Dlaczego decyzje o odwołanych sędziach nie mają żadnego uzasadnienia? – dopytywał Grzegorz Furgo, poseł PO.

– Minister sprawiedliwości od lat ma nadzór nad działalnością sądów, zewnętrzny. Proszę sobie sprawdzić przepisy, ale nie ma prawa wpływać na orzecznictwo. Nie wpływał, nie wpływa i wpływał nie będzie – wskazywał Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.

Celem ustawy o ustroju sądów powszechnych była nie czystka kadrowa, ale rzeczywisty nadzór administracyjny. A ten był potrzebny, jeśli spojrzymy na korupcję w krakowskim sądzie apelacyjnym.

– To jest wstyd, żebym dzisiaj musiał – jako wiceminister sprawiedliwości – odnosić się do takich patologii w polskim wymiarze sprawiedliwości. To jest haniebne – akcentował Michał Wójcik.

Opozycja nie ograniczyła się tylko do krytyki ministra sprawiedliwości.

– Zbigniew Ziobro powierzył funkcję prezesa sądu małżonce prokuratora krajowego, będącego jednym z jego najbliższych współpracowników – mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz.

– Skoro już tak pani mówi, to proszę zajrzeć sobie na strony internetowe niektórych sądów pomorskich. Proszę zobaczyć i powiązać nazwiska niektórych prezesów czy sędziów z politykami działającymi czynnie – odpowiedział Michał Wójcik.

Dlatego głośno mówi się dziś o politycznym zaangażowaniu sędziów – jednak nie tych mianowanych przez Zbigniewa Ziobrę, a tych, którzy przez lata mieli największy wpływ na kształtowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości, w tym także sędziów Sądu Najwyższego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj