fot. PAP

Opiekunowie dzieci niepełnosprawnych protestowali pod kancelarią premiera

Przed kancelarią premiera Donalda Tuska odbył się protest opiekunów niepełnosprawnych dzieci. Hasłem były słowa „Jestem niepełnosprawny, jestem głodny”. Protestujący  domagają się spełnienia obietnic premiera i marszałek sejmu  Ewy Kopacz.

Od 1 stycznia 2014 r. obiecano rodzicom prace nad ustawą, która byłaby pewnego rodzaju „wskaźnikiem do tego, żeby rodzice za rezygnacje z pracy otrzymywali najniższe krajowe wynagrodzenie”.  Dziś rodzic otrzymuje 620 zł.

Natomiast zasiłek na niepełnosprawne dziecko w stopniu znacznym  to jedynie 153 zł.

Prace nad tą ustawą, pomimo wcześniejszych konsultacji utknęły w martwym punkcie – podkreśliła Iwona Hartwich, prezes Stowarzyszenia „Mam Przyszłość”.

Protestujący rodzice podkreślają, że za pieniądze, które otrzymują od państwa nie są w stanie utrzymać niepełnosprawnego dziecka, zapewnić mu leków i odpowiedniej rehabilitacji. Dlatego kolejny raz muszą protestować przeciwko zamiataniu problemu pod dywan – stwierdziła Iwona Hartwich.

– Wyjeżdżamy na protest sześćdziesięcioosobową grupą z Torunia. To kolejny protest rodziców dzieci niepełnosprawnych. W dalszym ciągu jesteśmy w bardzo dramatycznej sytuacji. W tej chwili można tak powiedzieć, że ustawy, która była obiecana (właśnie przez panią marszałek Kopacz, a także premiera polskiego rządu pana Donalda Tuska, która miała wejść od 1 stycznia) nie ma. Miała ona regulować zapis, że już w tej chwili w ciągu trzech lat, czyli do 2017 roku rodzic, który zrezygnował z pracy i opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem chorym od urodzenia otrzyma wynagrodzenie. Miała to być co najmniej najniższa krajowa – powiedziała Iwona Hartwich.

Rząd unika rozmów także w innych  ważnych dla tej szczególnej grupy społecznej opiekującej się niepełnosprawnymi – dodała Iwona Hartwich.

– Jest więcej rzeczy. Tak naprawdę rząd nie chce z nami rozmawiać. To kwestia właśnie tych 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego, który otrzymujemy. On jest od 10 lat niewaloryzowany. To są renty socjalne już tak naprawdę dorosłych osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji – tam ta kwota to 610 zł. Taki dorosły człowiek nie jest w stanie po prostu za to się utrzymać. To jest temat zamiatany pod dywan. Jesteśmy tak zmarginalizowani i tak traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Chcemy generalnie powiedzieć, że te obietnice, które nam składał rząd (bo to nie tylko była pani marszałek, to był pan Tusk, Arłukowicz obiecujący wejścia bez kolejek do specjalistów). Po prostu politycy muszą brać odpowiedzialność za obietnice – zaznaczyła prezes Stowarzyszenia „Mam Przyszłość”.

Iwona Hartwich zwraca uwagę, że premier Tuska zaproponował termin spotkania na 22 stycznia, na dzień przed zapowiedzianym protestem. Opiekunowie są gotowi do rozmowy, ale dziś, kiedy wszyscy przyjadą do Warszawy.

RIRM

drukuj