Fot. PAP EPA

ONZ pierwszy raz o prawach człowieka w Korei Płn

Rada Bezpieczeństwa ONZ po raz pierwszy podjęła na swym posiedzeniu w poniedziałek kwestię sytuacji w zakresie praw człowieka w Korei Północnej. Przeciwne wniesieniu tego tematu pod obrady były Chiny i Rosja; Korea Północna odmówiła uznania dyskusji w Radzie. 

Ambasador USA przy ONZ Samantha Power opisała sytuację w Korei Północnej w sferze praw człowieka jako „koszmar na jawie”. Cytowała relacje byłych więźniów północnokoreańskich obozów pracy, którzy padli ofiarą tortur, gwałtów, sadystycznych kar i rozmyślnego głodzenia. Power podkreśliła, że podjęcie tematu na forum RB ONZ było „przerwaniem milczenia” w Radzie na ten temat.

Power zaapelowała też do Rady, by uwzględniła ona rekomendację komitetu ds. praw człowieka w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, który w listopadzie wezwał do postawienia władz Korei Północnej przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. praw człowieka Ivan Simonović powiedział, że rzadko na forum Rady Bezpieczeństwa podejmowane są „tak rozległe oskarżenia o zbrodnie międzynarodowe”. Według niego zarzuty wobec Korei Północnej „to udokumentowanie systemu totalitarnego, którego cechą jest – brutalnie egzekwowane – zaprzeczenie prawa do wolności myśli, sumienia i wyznania”.

Obrady poprzedziło w poniedziałek głosowanie proceduralne. Za wniesieniem tematu sytuacji praw człowieka w Korei Północnej na forum Rady Bezpieczeństwa opowiedziało się 11 z 15 zasiadających w niej państw. Dwa kraje wstrzymały się od głosu, przeciwne zaś były Chiny i Rosja. Ambasador Chin Liu Jieyi ocenił, że Rada Bezpieczeństwa „powinna powstrzymać się od wszelkich działań, które mogą spowodować wzrost napięć” na Półwyspie Koreańskim. Również przedstawiciel Rosji ocenił, że prawa człowieka nie leżą w kompetencjach Rady i że spotkanie na ten temat może mieć wyłącznie negatywne skutki.

Wysłannik Korei Północnej Kim Song powiedział w poniedziałek agencji AFP, że jego kraj nie może uznać spotkania RB ONZ, ponieważ mandat Rady dotyczy bezpieczeństwa, a nie praw człowieka. Ten sam dyplomata przekazał agencji Reutera, że decyzja, jak zareagować na działania Rady Bezpieczeństwa, zostanie podjęta przez władze Korei Północnej.

PAP

drukuj