fot. wikipedia.org

ONZ: od grudnia 84 osoby zginęły uciekając od IS na wschodzie Syrii

Co najmniej 84 osoby, z czego dwie trzecie to dzieci, zginęły od grudnia ubiegłego roku na drodze do obozu Al-Hol w północno-wschodniej Syrii – podało w piątek ONZ. Próbowali oni uciec przed tzw. Państwem Islamskim (ISIS) z prowincji Dajr az-Zaur na wschodzie kraju.

W przepełnionym obozie Al-Hol przebywa obecnie ok. 45 tys. osób. Blisko jedna trzecia z nich przybyła do niego w minionym tygodniu.

„Wielu dotarło (do obozu) wyczerpanych, głodnych i chorych” – powiedział rzecznik Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) Jens Laerke. Dodał, że 90 proc. przybyłych do Al-Hol, to kobiety i dzieci.

Laerke przekazał też, że „są raporty o 175 hospitalizowanych dzieciach z powodu symptomów głębokiego niedożywienia”.

W styczniu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) apelowała o swobodny dostęp do Al-Hol, podkreślając, że sytuacja stała się „krytyczna” dla 33 tys. ludzi, przebywających tam w surowych zimowych warunkach, bez namiotów, koców i ogrzewania. Wielu dotarło tam, uciekając pieszo przed walkami w prowincji Dajr az-Zaur.

WHO podkreślała wtedy w oświadczeniu, że wielu nowo przybyłych do al-Hol jest wygłodzonych i wyczerpanych po latach wyrzeczeń, na jakie byli narażeni, mieszkając na obszarze kontrolowanym przez ISIS. Wskazano jednocześnie, że „humanitarny dostęp do obozu i otaczających go dróg jest utrudniony z powodu przeszkód biurokratycznych i ograniczeń podyktowanych względami bezpieczeństwa”.

Obóz Al-Hol powstał 11 kwietnia 2016 roku, kilka miesięcy po wyparciu przez zdominowane przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) z miasta Al-Hol dżihadystów z ISIS.

15 grudnia 2018 roku Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że syryjscy bojownicy pod wodzą Kurdów, wspierani przez USA, zdobyli Hadżin w prowincji Dajr az-Zaur we wschodniej Syrii – ostatnie miasto w tym kraju kontrolowane przez ISIS.

Samozwańczy kalifat ISIS w Iraku i Syrii rozpadł się pod naporem sił rządowych i międzynarodowych, ale bojownicy tej radykalnej organizacji nadal działają w pustynnych regionach przygranicznych i dokonują ataków.

PAP/RIRM

drukuj