(fot. PAP)

ONZ oczekuje dalszych transportów broni chemicznej z Syrii

Organizacja Narodów Zjednoczonych oczekuje, że w najbliższym czasie Syrię opuszczą kolejne transporty broni chemicznej – oświadczyła specjalna pełnomocnik ONZ do spraw tego przedsięwzięcia Sigrid Kaag.

„Z naszej perspektywy jest to jedna z najbardziej niebezpiecznych operacji, jakie podjęliśmy” – powiedziała Kaag holenderskiemu radiu. Miała na myśli toczącą się w Syrii od blisko trzech lat wojnę domową, której ofiarą padło już ponad 100 tys. ludzi.

Jeszcze w środę Kaag ma złożyć Radzie Bezpieczeństwa ONZ raport na temat dotychczasowych działań, dzięki którym Syrię opuścił we wtorek pierwszy ładunek gazów bojowych. Przy pomocy kilku krajów ładunek ten dotarł do portu Latakia, skąd wywiózł go duński statek.

Nastąpiło to jednak dopiero w tydzień po obowiązującym pierwotnie Syrię ostatecznym terminie przekazania za granicę całości posiadanych przez nią najgroźniejszych substancji toksycznych. Do końca marca syryjski rząd ma się pozbyć wszystkich substancji, z których wytwarza się broń chemiczną, a do końca bieżącego roku całkowicie zlikwidować służącą jej produkowaniu infrastrukturę.

Domagamy się od rządu syryjskiego, by zintensyfikował swe wysiłki, abyśmy mogli zakończyć krytyczną fazę tej misji absolutnie tak szybko, jak pozwolą warunki. (…) Z zadowoleniem dostrzegamy, że w końcu zaistniał ruch. Mamy nadzieję, że będzie to kontynuowane regularnie przez następne kilka tygodni, byśmy mogli uzyskać wywiezienie tych substancji chemicznych z kraju tak szybko, jak to możliwe – powiedział rzecznik Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) Michael Luhan.

W połowie września USA i Rosja uzgodniły, że przeciwko Syrii nie zostaną podjęte operacje wojskowe w odpowiedzi na uśmiercenie w sierpniu pod Damaszkiem ponad tysiąca osób za pomocą sarinu, jeśli władze syryjskie zgodzą się na całkowite zniszczenie ich broni chemicznej. Syria przystała na to zatwierdzone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ porozumienie, którego realizację powierzono OPCW.

 

RIRM/PAP

drukuj