Ojcze Święty, witaj w domu!

Właśnie tak, prosto i zwyczajnie,
w duchu polskiej gościnności: Witaj, Ojcze Święty, w naszym ojczystym domu,
który w tych dniach staje się także Twoim domem!
Ten dom jest otwarty dziś na oścież przez otwartość naszych serc i umysłów,
przez gotowość wewnętrzną do przyjęcia Twojego orędzia wiary, nadziei i miłości,
przez
naszą miłość do Kościoła, której uczył nas Jan Paweł II, a którą dzisiaj niejako
przenieśliśmy na Ciebie, jako kolejnego Następcę św. Piotra. Dzięki wierze,
którą swoim orędziem chcesz w nas jeszcze umocnić, jesteś "naszym" Ojcem
Świętym, tak jak nasz był Jan Paweł II.
Witając Cię w naszej Ojczyźnie, w naszym wspólnym domu, chcemy Ci najpierw
podziękować za te wszystkie znaki, które wskazują, jak ważne jest dla Ciebie
to wszystko,
co było i jest związane ze sługą Bożym Janem Pawłem II. Dziękujemy, że pierwsza
Twoja pielgrzymka jest nawiedzeniem Jego Ojczyzny, jest wyrazem szczególnego
szacunku dla Kościoła w Polsce i dla całego Narodu, z którego dziedzictwa wyrósł
tak wielki duchowy owoc. Dziękujemy za wszystkie dotychczasowe słowa skierowane
do Polaków – i to w naszym ojczystym języku, bo odkrywamy w nich nie tylko
konkretne przesłanie, ale i jakiś rodzaj wzruszającego ciepła, które porusza
nas od wewnątrz.
Ale nade wszystko dziękujemy za to stałe odniesienie do osoby i przesłania
Jana Pawła II, za to niezwykle wymowne oparcie się na dokonaniach Jego pontyfikatu,
za stałe podkreślanie świętości Twojego poprzednika.
Ojcze Święty, przybywasz "do swoich" – i "swoi" Cię przyjmują
w duchu synowskiego oddania, w duchu wierności Kościołowi, w duchu miłości, która
jest z Boga, a która wszystkich i wszystko jednoczy w Chrystusie. Niech się spełnią
na polskiej ziemi słowa św. Pawła: "Gorąco bowiem pragnę was zobaczyć, aby
wam użyczyć nieco daru duchowego dla waszego umocnienia, to jest abyśmy się u
was nawzajem pokrzepili wspólną wiarą – waszą i moją" (Rz 1, 11-12). Niech
nasza obecność przy Tobie, niech nasza modlitwa z Tobą i za Ciebie sprawią,
że i Ty, opuszczając polską ziemię, będziesz pokrzepiony wiarą tych, którzy
od lat
byli w niej umacniani przez Jana Pawła II.
Ciągle niejako powracasz, Ojcze Święty, do tego, co powiedziałeś w homilii
pogrzebowej o Janie Pawle II, że On stał się "kapłanem aż do końca, gdyż ofiarował swoje
życie Bogu za swoje owce, za owce całego świata, w codziennym służeniu Kościołowi,
przede wszystkim zaś w trudnych próbach ostatnich miesięcy. W ten sposób stał
się jednym z Chrystusem, dobrym pasterzem, który kocha swe owce. I wreszcie ‚wytrwajcie
w mojej miłości’: Papież, który szukał spotkania ze wszystkimi, który był w stanie
przebaczyć i otworzyć serce na wszystkich, mówi nam, także dzisiaj, tymi słowami
Pana: mieszkając w miłości Chrystusa, uczmy się w szkole Chrystusa sztuki prawdziwej
miłości". Mówiłeś wówczas także: "Dzięki temu głębokiemu zakorzenieniu
w Chrystusie mógł nieść ciężar, przekraczający siły czysto ludzkie: być pasterzem
owczarni Chrystusa, Jego Kościoła powszechnego".
Dlatego pragniesz, Ojcze Święty, nawiedzać miejsca, które wyrażają "genius
loci" (geniusz miejsca) Jana Pawła II; miejsca, które są nam wszystkim drogie,
bo w nich dokonywały się rzeczy, które zmieniały oblicze tej ziemi. Pragniesz
iść po śladach Jana Pawła II, które dla nas są nie tylko śladami nieodległej
przeszłości, ale przede wszystkim znakami wiary, której mocą chcemy budować naszą
przyszłość, zarówno w naszym życiu osobistym, jak i w życiu społecznym – w duchu
naszego chrześcijańskiego powołania i we wspólnocie Kościoła. Przybywasz do nas
z przesłaniem: "Trwajcie mocni w wierze"! Otwieramy się na to przesłanie,
bo choć jesteśmy ludźmi wiary i zawierzenia, to jednak z całą pokorą wołamy do
naszego Mistrza: "Panie, przymnóż nam wiary" (Łk 17, 5).

Czynić prawdę w miłości
Zanim poznamy całą treść Twego przesłania do nas, przypominamy sobie Twoje
słowa, które wypowiedziałeś na otwarcie konklawe, gdyż one tak wyraziście
przypominają i współczesny kontekst wiary, możliwość jej osłabienia i zagubienia,
a jednocześnie wskazują, jak ważna jest niezłomność wiary w naszych czasach.
Mówiłeś wówczas – przecież nie tylko do uczestników konklawe, ale i do nas
wszystkich: "Iluż powiewów nauki zaznaliśmy w ostatnich dziesięcioleciach,
iluż ideologicznych prądów, ile sposobów myślenia… Łódeczka myśli wielu
chrześcijan była nierzadko huśtana przez te fale – miotana z jednej skrajności
w drugą: od marksizmu do liberalizmu aż po libertynizm; od kolektywizmu do
radykalnego indywidualizmu; od ateizmu do niejasnego mistycyzmu religijnego;
od agnostycyzmu po synkretyzm i tak dalej. Każdego dnia rodzą się nowe sekty
i urzeczywistnia się to, co święty Paweł nazywa ‚oszustwem ze strony ludzi
i przebiegłością w sprowadzaniu na manowce fałszu’ (Ef 4, 14). Posiadanie
jasnej wiary, zgodnej z credo Kościoła, zostaje często zaszufladkowane jako
fundamentalizm. A tymczasem relatywizm, to znaczy zdanie się na ‚każdy powiew
nauki’, wydaje się jedyną postawą godną współczesności. Ustanawiany jest
rodzaj dyktatury relatywizmu, która nie uznaje niczego za pewnik, a jedynym
miernikiem ustanawia własne ja i jego zachcianki".
W tym kontekście powiedziałeś, Ojcze Święty, że my – wyznawcy Chrystusa – mamy
inną miarę wielkości: "Syna Bożego, prawdziwego człowieka. To on jest
wyznacznikiem prawdziwego humanizmu. Wiara ‚dorosła’ nie idzie z prądem mód
i nowinek; wiara dorosła i dojrzała jest głęboko zakorzeniona w przyjaźni z
Chrystusem. Ta przyjaźń otwiera nas na każde dobro, dając nam zarazem kryterium
rozeznania prawdy i fałszu, odróżnienia ziarna od plew. Do tej dorosłej wiary
musimy dojrzewać, ku niej powinniśmy prowadzić Chrystusową trzodę. I właśnie
ta wiara – i tylko ona – tworzy jedność, realizując się w miłości. Święty Paweł
w tym kontekście – w przeciwieństwie do nieustannego miotania się tych, którzy
niczym dzieci pozwalają się nieść falom – daje nam piękne słowo: czynić prawdę
w miłości, jako podstawową zasadę chrześcijańskiego życia. W Chrystusie spotykają
się prawda i miłość. W miarę zbliżania się do Chrystusa także w naszym życiu
prawda i miłość stapiają się ze sobą. Miłość bez prawdy byłaby ślepa; prawda
bez miłości byłaby niczym ‚cymbał brzmiący’" (1 Kor 13, 1).
Przypominamy sobie dzisiaj te Twoje, Ojcze Święty, słowa, by w nich znaleźć
niejako punkt wyjścia w odniesieniu do tego, co będziesz w tych dniach głosił
na polskiej ziemi. Jesteśmy przy tym przekonani, że słowa, które skierujesz
do nas – Polaków, będą jednocześnie wezwaniem dla całej Europy (a w jakimś
sensie dla całego świata). Przyjęcie przez Ciebie imienia Benedykta, w nawiązaniu
do patrona Europy, św. Benedykta, wskazuje wyraźnie, że jednym z istotnych
aspektów Twojej misji jest dzieło nowej ewangelizacji na naszym kontynencie.

Świadkowie Chrystusa w Europie
Powiedziałeś niedawno, że Polska potrzebuje Europy, a Europa potrzebuje Polski.
Podobnie mówił do nas Jan Paweł II, wskazując, że jesteśmy szczególnie odpowiedzialni
za duchowe oblicze Europy XXI wieku. I niech nas nie posądzają o żaden fałszywy
mesjanizm ani też o próbę narzucenia czegoś siłą. Nie możemy jednak umacniać
jedynie naszej wiary, a nie dostrzegać, że Europa duchowo umiera, że zatraca
swoją nadzieję, że nie potrafi już odpowiedzieć na wyzwania czasu, próbując
budować swoją przyszłość na postępie technologicznym, a rezygnując z troski
o duchowy i moralny wymiar życia ludzkiego.
Przypominamy sobie, jak o tym przestrzegałeś wcześniej, w swoich refleksjach
o Europie jeszcze sprzed pontyfikatu: "Postęp techniczny i wiara, że na
jego podstawie można skonstruować nowy świat, w całkowicie logiczny sposób
pociąga za sobą mniemanie, że należy usunąć Boga z działania historycznego,
a wyobrażenie o tym, czy On istnieje i kim jest, odsunąć w obręb prywatności,
a przez to dowolności. W tym znaczeniu obszar religii staje się zasadniczym
miejscem tolerancji: świętą zasadą ma być dla niej przede wszystkim to, by
nie wykraczała poza ów obszar tolerancji zakreślony przez prywatność i by nie
korzystała z praw publicznych. To wszystko oznacza jednak, że Europa eksportuje
mechanikę pozbawioną etosu, a wręcz przeciwną etosowi; że za sprawą przewagi
technicznej ideologii postępu niszczone są te wielkie tradycje moralne, na
których opierały się dawne społeczeństwa" (J. Ratzinger, Czas przemian
w Europie. Miejsce Kościoła i świata, Kraków 2001, s. 115).
Niestety, w ostatnich latach jeszcze pogłębiły się te tendencje, które sprawiają,
że Europa potrzebuje nowej ewangelizacji, a więc bardziej aktywnej obecności
katolików we wszystkich obszarach życia wspólnotowego. Chcemy już dziś powiedzieć:
umocnieni Twoją obecnością i Twoim nauczaniem, Ojcze Święty, będziemy starali
się być świadkami Chrystusa – najpierw w naszych rodzinach i społecznościach
lokalnych, w naszej Ojczyźnie – by w ten sposób przyjąć także odpowiedzialność
za ducha wiary i miłości w Europie i w świecie.

ks. prof. Janusz Nagórny, KUL

drukuj