fot. PAP

Rozpoczęły się Ogólnopolskie Dni Protestu

W południe osiem pikiet przed resortami: skarbu państwa, pracy i polityki społecznej, transportu, gospodarki, zdrowia, spraw wewnętrznych, rolnictwa i sprawiedliwości rozpoczęło w stolicy czterodniowe Ogólnopolskie Dni Protestu przeciwko polityce rządu pod hasłem: „Dość lekceważenia społeczeństwa”. Najbliższe transmisje w TV Trwam dziś o godz. 15:15 i 17:00.

Dziś o godz. 14:00 przed Sejmem zostało otwarte miasteczko namiotowe. Czwartek i piątek to tzw. dni debat z ekspertami. Organizatorzy zakładają, że dziś w manifestacjach  weźmie udział łącznie 20 tys. osób. W sobotę ma ich być nawet 100 tys.

Protest zorganizowały wspólnie trzy centrale związkowe: Forum Związków Zawodowych, NSZZ „Solidarność” i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych.

W protestach uczestniczą także związkowcy ze Stoczni Gdańskiej. Wiceprzewodniczący „Solidarności” Stoczni Gdańskiej Karol Guzikiewicz mówi, że czas przypomnieć rządowi o kłamstwach i niezrealizowanych obietnicach.

– Stocznia Gdańska protestuje, nie tylko w obronie swojego zakładu. To co dzieje się w stoczni, to konsekwencje kłamstw premiera Tuska i urzędników, przede wszystkim jeżeli chodzi o obronę praw pracowniczych. Te prawa są łamane – zwłaszcza postulaty z sierpnia ‘88 roku. Politycy, włącznie z Lechem Wałęsą, nie umieją ich czytać. Lech Wałęsa zapomniał co one znaczą – powiedział Karol Guzikiewicz.

Kulminacją protestu ma być sobotnia manifestacja. Z trzech miejsc w Warszawie związkowcy przejdą na rondo de Gaulle’a, by wspólnie Nowym Światem dojść przed Pałac Prezydencki, a potem Kolumnę Zygmunta. Związki zapowiadają, że będzie to największa akcja protestacyjna po 1989 r. Oprócz związkowców mają w niej wziąć udział inne grupy niezadowolone z sytuacji w kraju, organizacje pozarządowe, spółdzielcze, gospodarcze, społeczne, rolnicze i działkowcy. Protesty mają się odbyć bez udziału partii politycznych.

Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda chce, by protesty doprowadziły do zmiany rządu.

Związkowcy poszczególnych branż będą dziś odwiedzać ministerstwa i wręczać petycje. Ok. 10 tys. osób przejdzie pod Sejm, gdzie będzie funkcjonowało miasteczko. Wczoraj zostaliśmy zaproszeni na spotkanie z marszałek Kopacz. Myśleliśmy, że będzie to początek rozmów, ale okazało się, że marszałek chciała nas tylko poinformować, iż nie będzie barierek zamontowanych przed Sejmem, bo władza nie chce się odgradzać od społeczeństwa. Miło to słyszeć, chociaż po działaniach rządu Donalda Tuska wszyscy widzimy, że władza oderwała się od rzeczywistości i od społeczeństwa – powiedział w audycji „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda.

Natomiast jak podkreślał szef OPZZ Jan Guz „ludzie nie przyjeżdżają, by palić opony. (…) Ci ludzie, którzy przyjeżdżają, oczekują lepszej opieki, lepszego rządzenia, zabezpieczenia społecznego” – podkreślił. Według szefa Forum Związków Zawodowych Tadeusza Chwałki związkowcy chcą powrotu do rozmów, ale jeśli będą poważnie traktowani, a ich opinie brane pod uwagę.

Organizatorzy zapewniają, że zrobią wszystko, by dni protestu przebiegły spokojnie.

Związki organizują protest, bo domagają się „rzeczywistego, a nie pozorowanego” dialogu społecznego w ramach Komisji Trójstronnej oraz odwołania ministra pracy i przewodniczącego komisji Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Chcą m.in. wycofania zmian w Kodeksie pracy pozwalających na wydłużenie z obecnych maksymalnie czterech miesięcy do 12 okresu rozliczeniowego czasu pracy, przyjęcia ustawy wymuszającej szybszy wzrost płacy minimalnej i podniesienia progów dochodowych upoważniających najuboższych do świadczeń rodzinnych i socjalnych.

Innym postulatem jest wycofanie się z obowiązującej już zmiany wieku emerytalnego, który został podwyższony do 67 lat dla wszystkich pracowników. Trzy centrale chcą też większych wydatków na pomoc bezrobotnym, ograniczenia stosowania „śmieciowych” umów o pracę oraz dostępu do bezpłatnej edukacji i pakietu zmian poprawiających funkcjonowanie ochrony zdrowia.

Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz uważa, że nie warto demonizować sprawy elastycznego czasu pracy, bo rozwiązanie sprawdziło się już w ustawie antykryzysowej, nie zgadza się z też większością związkowych postulatów. W jego ocenie niektóre są przez rząd realizowane.

Co więcej prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zaapelowała do organizatorów, by nie ograniczali prawa Warszawiaków do normalnego życia. W sumie od środy do soboty w Warszawie ma odbyć się 17 zgromadzeń publicznych – przemarszów i pikiet. Ratusz ostrzega przed bardzo poważnymi utrudnieniami komunikacyjnymi.

RIRM/PAP

drukuj