fot. TV Trwam

Oględziny szczątków z Cmentarza Rakowickiego w Krakowie

Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej planuje przeprowadzenie oględzin szczątków znalezionych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Szczątki znalezione zostały przez członków fundacji „Niezłomni”. W przypadku stwierdzenia, że są to szczątki ludzkie przeprowadzona zostanie ich ekshumacja.

Badania nad szczątkami znalezionymi na Cmentarzu Rakowickim wskażą czy odnalezione kości należały do szkieletu ludzkiego.

– Zostaną przeprowadzone oględziny i jeżeli w ich toku potwierdzone zostanie, że są to szczątki ludzkie, które mogłyby stanowić fragmenty szkieletu człowieka i będą nadawały się do badań genetycznych, wtedy zostanie przeprowadzona ekshumacja – informuje Marek Kowalcze z IPN.

Istnieje podejrzenie, że odnalezione szczątki mogą należeć do któregoś z Żołnierzy Wyklętych. Wątpliwości jednak budzą zapiski informujące o tym czyje ciała były grzebane w miejscu wykopu.

– Musimy mieć świadomość, że w krakowskim areszcie na ulicy Montelupich wykonano wyroki śmierci na kilkudziesięciu tzw. Żołnierzach Wyklętych i z zapisów może wynikać, że mogli oni być chowani pod północnym ogrodzeniem. To północne ogrodzenie ma 800 m długości i  z tych zapisów wynika również, że byli tutaj chowani żołnierze niemieccy na których wykonano wyroki śmierci, którzy zostali skazani na karę śmierci przez polskie sądy jak i również żołnierze niemieccy, którzy byli ekshumowani – dodaje Marek Kowalcze.

Marcin Kasprzycki mówi o tym, że do informacji zapisanych w księgach zmarłych należy podchodzić z dużą ostrożnością.

– Same informacje są pewne i są prawdziwe. Szczątki faktycznie trafiały z zakładu anatomii opisowej, natomiast trudno jest przypuszczać, że w sytuacji, w której ciało trafiło do zakładu anatomii i zostało poddane badaniom tak rygorystycznie przestrzegano porządku i pilnowano tego, że dane kości należały do konkretnej ofiary – ocenił Marcin Kasprzycki z krakowskiego oddziału IPN.

Szczątki, które na cmentarz trafiały w workach, mogły być podpisywane niezgodnie z danymi zmarłego lecz wybierano dowolne nazwisko z posiadanych protokołów. Prace mogą potrwać do końca roku.

TV Trwam News/RIRM

drukuj