fot. flickr.com

Odwołanie konsula Kowalskiego zemstą Norwegów za azyl dla Silje Garmo?

Czy sprawa odwołania polskiego konsula to zemsta norweskich władz? Nieoficjalnie mówi się, że udzielenie azylu obywatelce Norwegii Silje Garmo było powodem odwołania Sławomira Kowalskiego.

Silje Garmo to obywatelka Norwegii, której tamtejszy urząd ds. dzieci Barnevernet – chciał odebrać jej kilkumiesięczną córeczkę.

– W ostatnich latach zdarza się po kilka przypadków rocznie, gdzie rodziny norweskie przybywają do Polski z powodu konfliktów z Barnevernet – powiedział Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka.

Kobieta w 2017 roku uciekła do Polski, gdzie starała się o azyl. I taką zgodę otrzymała.

– W opinii Urzędu do Spraw Cudzoziemców zachodziły okoliczności przyznania ochrony, a decyzję pozytywną wydał również minister spraw zagranicznych – poinformował rzecznik Urzędu do Spraw Cudzoziemców Jakub Dudziak.

Norweżce pomagali prawnicy z Ordo Iuris.

„Uznano, że naruszenia praw człowieka w Norwegii zagrażają tej rodzinie. A w interesie Rzeczpospolitej jest udzielić im ochrony” – napisał na Twitterze mecenas Jerzy Kwaśniewski z Ordo Iuris.

Bo Polska stoi na straży rodziny.

„Zasada ochrony rodziny, jako zasada konstytucyjna, jest istotnym elementem polityki państwa zarówno w sferze polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej” – przyznał na Twitterze wiceszef polskiej dyplomacji Szymon Szynkowski vel Sęk.

Sprawa Silje Garmo zbiegła się w czasie z wydaleniem z Norwegii polskiego konsula Sławomira Kowalskiego. Dyplomata, który walczył z Barnevernet o prawa polskich rodzin został uznany za persona non grata.

– Następstwa wydarzeń, jakie się pojawiły, sprawiają takie wrażanie, że decyzja polskich władz o przyznaniu azylu dotknęła władze Norwegii i jest to reakcja na tę decyzję – powiedział pełnomocnik wojewody lubelskiego ds. rodziny Tomasz Pitucha.

Proceder odbierania dzieci przez norweski urząd dotknął wiele polskich rodzin. Nasz konsul pomógł aż 150 z nich.

– Nasi urzędnicy pomagają polskim rodzinom, którym instytucje norweskie chcą odebrać dzieci na wzór niemieckiego Jugendamtu – na to nie ma przyzwolenia. Polska dyplomacja będzie stanowcza – zaznaczył poseł PiS Jan Mosiński.

A tę stanowczość pokazuje szybka decyzja naszych władz o odwołaniu norweskiej konsul. Pozostał jednak spory problem – ani polskie dzieci w Norwegii ani norweskie dzieci w Polsce nie mają pełnej ochrony, jaką powinny mieć – przyznał Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak, który zaprosił do Polski swojego norweskiego odpowiednika.

– Te same prawa mamy chronić – m.in. prawo do tożsamości kulturowej, religijnej i językowej do zachowania tożsamości rodziny. Tym prawom służby socjalne polskie i norweskie powinny służyć. Być może jest różne rozumienie tych praw – zwrócił uwagę Mikołaj Pawlak.

Mowa o prawa zapisanych w Konwencji o prawach dziecka, która obowiązuje w Polsce i Norwegii. Jak pokazują działania Barnevernetu, to rozumienie praw jest diametralnie różne. W wielu krajach europejskich rodzina spychana jest na dalszy plan, a państwo bardzo mocno ingeruje w jej życie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj