fot. PAP/EPA

Odpady? To nie nasz problem

Rząd chce budować elektrownie atomowe, zapomniał jednak o składowisku na zużyte paliwo radioaktywne

– Budowa energetyki jądrowej to koło zamachowe polskiej gospodarki i jedno z największych wyzwań XXI wieku, większe niż Centralny Okręg Przemysłowy, port w Gdyni czy elektrownia Bełchatów – oceniła Hanna Trojanowska, wiceminister gospodarki i pełnomocnik rządu ds. polskiej energetyki jądrowej. Minister spotkała się z posłami z sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. energetyki i surowców energetycznych.

Według Trojanowskiej, uzasadnieniem dla budowy energetyki jądrowej w Polsce jest „krucjata Unii Europejskiej” w sprawie ograniczenia emisji CO2 oraz konieczność dywersyfikacji źródeł i odnowy starzejącego się majątku wytwórczego energetyki. – Technologia jądrowa nie jest tania, ale to najtańsza technologia bezemisyjna – ocenił Jacek Cichosz, prezes PGE Energia Jądrowa 1, spółki należącej do koncernu PGE, agenta rządowego projektu. – PGE nie może obstawiać jednego scenariusza, tj. energetyki opartej na węglu kamiennym i brunatnym, lecz musi inwestować także w energetykę bezemisyjną. Uzupełniamy potrzeby energetyczne, nie przestawiamy się na energetykę jądrową – zapewniał Dariusz Marzec, wiceprezes PGE ds. rozwoju.

Posłowie powątpiewali jednak w biznesową stronę przedsięwzięcia. – Gdyby inwestycja w elektrownie atomowe była rzeczywiście opłacalna, to PGE podjęłaby ją z własnej inicjatywy, a nie pod przymusem ze strony rządu – wytknął poseł Zbyszek Zaborowski (SLD). Zaangażowanie PGE w ten niezwykle kosztowny projekt przekreśli, jego zdaniem, plany modernizacji energetyki węglowej.

Gdzie zrzucimy odpady?

Parlamentarzystów interesowała kwestia, o której rząd do tej pory nic nie mówił: co będzie z odpadami radioaktywnymi i wypalonym paliwem. Budowa składowiska może przecież wywołać jeszcze większe protesty społeczne niż samej elektrowni jądrowej. Ale rząd się tym nie przejmuje, problem zostawi następcom. – Polska będzie miała ten problem za 50 lat. Dziś nie wiem ani gdzie, ani co będziemy składować. To długi okres, na pewno znajdą się rozwiązania techniczne dotyczące odpadów – oświadczyła Trojanowska.

Żywotność elektrowni jądrowej teoretycznie wynosi 60 lat, potem powinna ulec wygaszeniu, ale w praktyce okres eksploatacji jest przedłużany z przyczyn ekonomicznych. Im dłużej taka siłownia działa, tym większy jest kłopot z odpadami. Według unijnych przepisów odpowiedzialność za wypalone paliwo jądrowe spoczywa na kraju, który je wytworzył. Przez pierwsze 40 lat od uruchomienia elektrowni paliwo jest składowane w basenach elektrowni. Potem pojawia się problem, gdzie ulokować góry materiałów radioaktywnych i jak zapewnić bezpieczeństwo ich składowania przez stulecia.

Szwecja zamierza wykorzystywać na ten cel głębokie składowiska. Francja, Rosja i Wielka Brytania chciałyby przerabiać wypalone paliwo, a tylko resztę odpadów składować. Problem wpływu tego rodzaju odpadów na środowisko tak naprawdę pozostaje nierozwiązany. Polska ma tylko jedno nieduże składowisko w Różanie, które działa od lat 60. i zapełni się na początku trzeciej dekady. Ale Różan przyjmuje tylko tzw. odpady niskoaktywne, niepochodzące z elektrowni. Natomiast wypalone paliwo jądrowe z reaktora badawczego „Maria” jest wysyłane do Rosji na podstawie rosyjsko-amerykańskiej umowy. Płaci za to strona amerykańska. Umowa dotyczy wyłącznie reaktorów badawczych.

Rząd przyjął Program polskiej energetyki jądrowej (PPEJ). Dokument przewiduje wybudowanie w Polsce dwóch elektrowni atomowych o mocy 6 tys. MW. Pierwsza ma zostać ukończona w 2030r., druga – w 2035 roku. Rozruch pierwszego bloku nastąpi w 2024 roku. Głównym inwestorem będzie Polska Grupa Energetyczna wspierana w ramach konsorcjum przez KGHM, Tauron i Eneę. W przyszłości PGE zostanie jedynym operatorem elektrowni. Obecnie trwają prace nad wyborem lokalizacji. W grę wchodzą trzy nadmorskie miejscowości – Żarnowiec, Choczewo i Gąski. PGE zawarła porozumienie z samorządem województwa pomorskiego o współpracy w ramach kampanii edukacyjno-informacyjnej. Według prezesa Cichosza, wskaźniki poparcia dla inwestycji w zainteresowanych gminach sięgają 55-74 procent.

Małgorzata Goss

drukuj