fot. PAP/Adam Warżawa

Odbudowa gospodarki morskiej

Polskie stocznie wybudują dziesięć promów dla polskich armatorów – zapowiada minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. To jeden z elementów odbudowy polskiego potencjału morskiego, który został zaprzepaszczony w ostatnich dziesięcioleciach.

Koalicja PO–PSL przemysł stoczniowy w Polsce uznawała za nierentowny i prowadziła do jego likwidacji oraz sprzedaży. Tymczasem branża ma oddolny popyt, a ruch na Bałtyku jest na tyle duży, że może przynieść wymierne korzyści. Dlatego też konieczne jest odbudowanie polskiej gospodarki morskiej m.in. przed współpracę polskich armatorów z rodzimymi stoczniami. Takiego zdania jest minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

– Do niedawna polscy armatorzy budowali w Chinach. Nie ma żadnych podstaw ku temu, abyśmy twierdzili, że nie mogą budować tego w polskich stoczniach i to jest krok, który musi otworzyć cały rozwój przemysłu stoczniowego – podkreśla minister i zapowiada duże inwestycje.

– W okresie 2,5 roku będziemy w stanie dokończyć pierwszy ro-pax, pierwszy prom dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej, który otwiera cały proces inwestycyjny. Zakładamy, że takich promów zostanie wykonanych około dziesięciu – dodaje minister Gróbarczyk.

Obecnie rynek promowy jest jednym z najlepiej rozwijających się obszarów transportowych, na którym swoją obecność chce zaznaczyć Polska Żegluga Morska. Jak mówi wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński, niewiele brakowało, by przedsiębiorstwo zostało sprzedane za rządów PO–PSL.

– Polska Żegluga Bałtycka jeszcze na pół roku przed wyborami w 2015 r. była gotowa do sprzedaży, bo nasi poprzednicy twierdzili, że tu się nic nie opłaca. Chciano sprzedać kurę znoszącą złote jajko – zaznacza wicemarszałek Sejmu.

Po wyborach dług przedsiębiorstwa został zrestrukturyzowany, a zarząd robi wszystko, żeby załoga miała pracę. Rząd chce też rozwijać polskie porty morskie oraz transport rzeczny.

TV Trwam News/RIRM

drukuj