fot. flickr.com

Od lipca kolejny etap restrukturyzacji PGG

W lipcu ma rozpocząć się kolejny etap restrukturyzacji Polskiej Grupy Górniczej. Zakłada on utworzenie 3 kopalń zespolonych z 9 samodzielnych dotąd zakładów.

Przedstawiciele Grupy przekonują, że reforma zwiększy elastyczność zarządzania załogą i pozwoli obniżyć koszty funkcjonowania kopalń.

Zmienią się też składy dyrekcji zakładów. Ze stanowisk odejdą dyrektorzy i ich zastępcy z uprawnieniami emerytalnymi. Zmniejszyć się ma łączna liczba dyrektorów oraz struktura kierownictwa. Ponadto cześć pracowników ma w przyszłości dobrowolnie przejść do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, by tam korzystać m.in. z tzw. urlopów górniczych oraz jednorazowych odpraw pieniężnych.

Do zapowiadanych zmian sceptycznie podchodzi Kazimierz Grajcarek, przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”. Jak wskazuje związkowiec, dopiero znalezienie realnych rynków zbytu dla polskiego węgla może uratować rodzime górnictwo.

– Wydaje mi się, że łączenie jest w pewnym sensie taką „protezą”, która niby pokazuje, że coś tam się dzieje. Wtedy łatwiej jest likwidować kopalnię niż ją poprawiać i liczyć, że te kopalnie staną się rentowne. Rentownością kopalń, przede wszystkim, nie jest to, czy tam jest dwóch dyrektorów czy trzech, tylko chodzi o to, żeby sprzedać swój produkt. I dopóki dana spółka górnicza czy rząd nie będą miały pomysłu, w jaki sposób sprzedać węgiel, który wydobywamy, to zawsze te działania, w moim przekonaniu, będą działaniami – jednak – pozornymi – komentuje Kazimierz Grajcarek.

Z początkiem maja PGG przejęła od Kompanii Węglowej 11 kopalń. Po zapowiadanej na 1 lipca restrukturyzacji, łączna liczba zakładów Grupy zmniejszy się do 5.

RIRM

drukuj