fot. wikipedia.org

Obchody 35. rocznicy „lubelskiego lipca”

W Lublinie uczczono w niedzielę 35. rocznicę strajku kolejarzy. Na tamtejszym dworcu kolejowym sprawowana była Msza św. polowa. Związkowcy, przedstawiciele władz i parlamentarzyści złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą strajk oraz pod pomnikiem „Doli Kolejarskiej” w pobliżu dawnej lokomotywowni.

Wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Tadeusz Majchrowicz mówi, że protesty w Lublinie dały początek kolejnym strajkom.

– Nie byłoby polskiego sierpnia, gdyby nie było lubelskiego lipca. To był ten moment, kiedy ludzie wstali z kolan, kiedy upomnieli się o swoje prawa. to był ten impuls ze Świdnika, z Lublina, który potem przełożył się na gdański sierpień i na cały kraj. Tutaj przez tyle lat lubelski lipiec był nieco pomijany. Wszyscy koncentrowali się na sierpniu, na wydarzeniach na Wybrzeżu. Jednak ten lubelski lipiec miał ogromne znaczenie i bardzo dobrze, że w tej chwili ta rocznica jest coraz bardziej radośnie świętowana, że jest organizowany szereg imprez – sportowych, kulturalnych, dla upamiętnienia lubelskiego lipca – wskazuje Tadeusz Majchrowicz.

Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda nawiązał w swoim wystąpieniu do tzw. umów śmieciowych, którymi związek walczy od wielu lat. Podkreślił, że po tych 35 latach wśród Polaków jest coraz więcej tzw. „biednych pracujących”. „Dzisiaj władza – bo zbliżają się wybory – pochyla się nad tymi problemami. A gdzie byliście przez 8 lat?” – pytał Piotr Duda.

RIRM

drukuj