fot. PAP/EPA

Obama po raz drugi spotkał się z Raulem Castro

Prezydent USA Barack Obama spotkał się z prezydentem Kuby Raulem Castro. Spotkanie odbyło się na marginesie Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.

Było to drugie bezpośrednie spotkanie obu liderów, a pierwsze od czasu wznowienia stosunków dyplomatycznych między Waszyngtonem a Hawaną. Rozmowa trwała około pół godziny; przywódcy nie wypowiedzieli się dla prasy.

Castro wziął udział w Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych po raz pierwszy od kiedy w roku 2006 przejął urząd prezydenta od swojego brata Fidela. W wygłoszonym w poniedziałek przemówieniu mówił, że między USA a Kubą nie nastąpi normalizacja stosunków, dopóki USA nie zniosą embarga handlowego nałożonego na Kubę w latach 60. Wezwał też Waszyngton do oddania zajmowanego przez USA terenu w Zatoce Guantanamo, gdzie mieści się amerykańska baza wojskowa i więzienie dla osób podejrzanych o terroryzm.

Także prezydent Barack Obama nawiązał w swym wystąpieniu w ONZ do Kuby, przedstawiając wznowienie w lipcu – po ponad 50 latach – stosunków dyplomatycznych USA z tym krajem, jako sukces swej dyplomacji. Wyraził on też nadzieję, że „Kongres zniesie embargo na handel z Kubą i podróże na wyspę, którego już dawno nie powinno być”.

Tymczasem pod siedzibą ONZ w Nowym Jorku odbywały się protesty przeciwko Castro. „Protestujemy przeciwko wizycie w ONZ kryminalisty Raula Castro, który odpowiada za łamanie prawa człowieka na Kubie” – mówił Polskiej Agencji Prasowej jeden z uczestników, mający kubańskie korzenie, prof. historii na Uniwersytecie Yale Carlos Eire.

USA zerwały stosunki dyplomatyczne z Kubą za prezydentury Dwighta Eisenhowera w 1961 roku w odpowiedzi na wzrost napięć z rewolucyjnym rządem Fidela Castro. Wprowadzone przez Eisenhowera embargo na kontakty, w tym handlowe, z Kubą było od tego czasu wielokrotnie zaostrzane przez Kongres USA.

Zniesieniu embarga sprzeciwia się znaczna część parlamentarzystów z kontrolującej Kongres Partii Republikańskiej, w tym wielu kubańskiego pochodzenia, którzy generalnie krytykują zbliżenie Waszyngtonu z Hawaną.

PAP/RIRM

drukuj