fot. nawokandzie.ms.gov.pl

NSA: 7 grudnia orzeczenie ws. osób, których prezydent nie powołał na sędziego

Na 7 grudnia Naczelny Sąd Administracyjny wyznaczył ogłoszenie orzeczenia w sprawach skarg osób, którym prezydent Andrzej Duda odmówił powołania na sędziów. Wcześniej skargi te odrzucił Wojewódzki Sąd Administracyjny, zaś odwołanie od tej decyzji trafiło do NSA.

W czerwcu 2016 r. Krajowa Rada Sądownictwa otrzymała postanowienie prezydenta o odmowie powołania 10 kandydatów wskazanych przez Radę do pełnienia urzędu sędziego. Postanowienie nie zawierało uzasadnienia. Część niepowołanych złożyła dwie skargi do WSA w Warszawie.

W grudniu 2016 r. WSA odrzucił obie skargi, nie przyjmując ich do rozpoznania.

„Kompetencja prezydenta RP zarówno w zakresie powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, jak i odmowy powołania, jest specjalną prerogatywą prezydenta RP jako głowy państwa. Jest to czynność niezawisła i dyskrecjonalna, która nie podlega kontroli sądu administracyjnego” – uznał wtedy WSA.

Na to odrzucenie wniesiono skargi kasacyjne do NSA. W końcu lipca na niejawnym posiedzeniu jednoosobowy skład NSA wydał zarządzenie o skierowanie na rozprawę skargi dotyczącej trzech osób. Na początku sierpnia NSA zdecydował tak samo w sprawie drugiej ze złożonych skarg. Dotyczy ona jednej osoby niepowołanej przez prezydenta.

Skargi skierowali – poza niepowołanymi osobami – także Rzecznik Praw Obywatelskich i Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Do sprawy przed NSA przystąpiło również Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”.

NSA w czwartek podczas ponad trzygodzinnej rozprawy rozpatrzył sprawę i wysłuchał stanowisk stron. Skarżący wnieśli o przekazanie sprawy WSA do ponownego rozpoznania, bądź o skierowanie pytania prawnego do poszerzonego składu NSA o to, czy decyzja prezydenta o odmowie powołania sędziów podlega kontroli sądów administracyjnych.

Przedstawiciel Prezydenta RP wniósł o odrzucenie skarg, gdyż według niego „nie zaistniały okoliczności do wydania rozstrzygnięcia z zakresu administracji publicznej”.

PAP/RIRM

drukuj