fot. PAP/Arek Markowicz

Nowe doniesienia ws. reprywatyzacji warszawskich nieruchomości

Ponad 4 miliardy złotych – taki majątek przejęła mafia reprywatyzacyjna w Warszawie. O sprawie poinformował publicysta Witold Gadowski, powołując się na wiarygodne źródła zebrane przez grupę obywateli, która swoje śledztwo prowadzi od 2011 roku. Teraz materiały mają trafić do komisji weryfikacyjnej, na czele której stoi wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Afera reprywatyzacyjna i skala, na jaką handlarze roszczeń przejmowali kontrolę nad nieruchomościami, obciąża cały aparat władzy III RP, a przede wszystkim warszawski ratusz. Od sześciu lat własne śledztwo w tej sprawie prowadzi grupa obywateli, wyręczając przy tym organy ścigania. Na zebrane przez nich materiały powołał się publicysta Witold Gadowski.

– Jeden z najważniejszych świadków w aferze reprywatyzacyjnej został pobity i siłą skłaniano go do tego, żeby nie wystąpił, obciążając m.in. panią prezydent Warszawy, ale także duże grupy finansowe, za którymi stoją byli oficerowie służb specjalnych PRL-u – powiedział dziennikarz, publicysta Witold Gadowski.

Obszerne materiały mają trafić do komisji weryfikacyjnej m.in. dzikiej reprywatyzacji.

– Ich wiedza jest imponująca. Zaimponowali mi przede wszystkim pracowitością i rzetelnością w ustalaniu fałszerstw w księgach wieczystych, które sięgają aż czasów przedwojennych, podmieniane tam były wpisy, fałszowane, wyrywane były kartki i zastępowane innymi kartkami – mówił dziennikarz.

Na skutek przestępczego procederu w ręce mafii reprywatyzacyjnej trafił majątek warty ponad 4 miliardy złotych. W układ zaangażowani byli nie tylko prawnicy, ale także pracownicy ministerstw czy samorządu warszawskiego.

 – Dziś zamykani są prawnicy, ale z tego, co mi opowiadano, jak pokazywano mi wykres piramidy mafii, która tym zawiaduje, to prawnicy są na jednym z najniższych szczebli w tej piramidzie. Wyżej są wyspecjalizowane firmy, te firmy łączą się w pęczki i stanowią jakby ministerstwo, które posiada różne wydziały na różne okoliczności – zaznaczył publicysta.

Warszawa nie była jedynym miastem, w którym na szeroką skalę wyłudzano majątek komunalny. Przestępczy proceder miał także miejsce m.in. w Krakowie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj