NINIWA Team dotarła do Kazachstanu

Relacja Łukasza Wanota z 29. dnia rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię

„Wstajemy kochani, wstajemy, wstajemy! Szkoda takiego dnia, pobudka, pobudka, kto rano wstaje temu co?”… Polifoniczny głos Juliana odbił się echem po podziemiach kościoła w Czelabińsku, wymuszając natychmiastową odpowiedź rozespanych śmiałków: Czyżby wolny piąteczek? Ktoś rzucił wyższą formą żartu, idealnie synchronizując jego lot z obranym kursem telefonu z systemem obronnym IP44, który miękko wylądował po przeciwległej stronie sali. Niezaprzeczalnie dzisiaj ciężko było wypełznąć ze śpiwora, ponieważ wczorajsze obiadki i deserki, i podwieczorki, i… nie zostały jeszcze przetrawione przez zaadaptowany bezproblemowo rosyjski metabolizm.

Warunki, w których spędziliśmy ostatni czas, pozwoliły nam w pełni zregenerować siły. Znaleźliśmy tutaj wszystko, co do szczęścia było nam potrzebne: gniazdka, by podładować cały wieziony sprzęt elektroniczny; prysznice, bynajmniej nie w celu ich podziwiania; sprawnie działającą lodówkę, która perfekcyjnie schłodziła zarekomendowany przez Artura sok brzozowy… a przede wszystkim ogromnie dużo miejsca, by po zmroku spokojnie dokonać niezbędnych napraw w naszych skrzypiących rowerach. Rzeczywiście, w tym roku borykamy się z ogromnymi problemami ze sprzętem, ale czy zna ktoś z Was Polaka bez kłopotów? Całej operacji wymiany wadliwych części podjął się Marcin oraz Kuba, podczas gdy jego starszy brat 1/7 inż. honoris causa się obijał.

O godzinie 6.01 po modlitwie, którą poprowadził opiekun miejsca ks. Marek, grupa wzajemnie pobłogosławiła się znakiem krzyża. Ten powszechny, lecz mało znany akt ma ogromną moc! Bóg dał obietnicę: „Wypowiadaj słowa błogosławieństwa nad każdą spotkaną osobą, bo wzywając moje Imię nad nimi, Ja osobiście będę im błogosławił”. Zachęceni tym faktem, NINIWA Team podzielona dziś na 3 peletony przez Szymka wyruszyła w dalszą drogę. Szymon został obdarzony tym przywilejem, za najlepsze prowadzenie grupy podczas tej ekspedycji. Dekompozycja została przeprowadzona z uwagi na rodzaje używanych karimat. W pierwszej grupie znalazła się burżuazja z karimatami dmuchanymi, ceniąca sobie ponad wszystko spokojny sen. Ochrzczeni nazwą „dmuchawce” wzięli na siebie pierwsze silniejsze podmuchy wiatru. Za nimi, w zdefiniowanej przepisami odległości jechały osoby z karimatami karbowanymi (wcale nie gorsze rozwiązanie), by w końcu dać szansę na rozwinięcie skrzydeł biednym studentom z karimatami zwijanymi.

Czy wiesz, że… w języku rosyjskim rower to „wielosipied”, ale ma swoje zdrobnienie „wielik”. Tak samo wymawia się przymiotnik wielki! Lech Janerka na swojej solowej płycie z 2005 roku wrzucił flagę na maszt niczym Sławek, komponując uroczystą i podniosłą pieśń, której słowa o wyższości tego środka transportu nad innymi pojazdami nucone są zarówno przez zawodowych kolarzy, jak i zespoły parkowe mama, tata i ja…

Przez pierwsze 20 km wyjeżdżaliśmy z miasta. Do pierwszego postoju, po 40 km zmusiły nas odczuwalne, boczne podmuchy powietrza. Im bliżej do granicy z Kazachstanem, tym większe otwarte przestrzenie, które naturalnie potęgują wrażenie przeszywającego zimna, by w końcu po 30 minutowym postoju przemienić się w całkiem pokaźny wicher, który ściągał nas na pobocze. Ten odcinek 40 km jechało się bardzo ciężko i tak wolno, że Sonia zdążyła pomiędzy zjedzeniem kilku batonów i obsługą telefonu komórkowego, złapać dętkę… Na drugim postoju spotkaliśmy Toniego, osiemnastoletniego chłopaka, który z Hongkongu jedzie na rowerze do Barcelony. Bardzo ambitny plan! Na jego trasie znalazła się również Astana, do której zmierzamy. Fakt ten wykorzystaliśmy, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o terenach, na których nasze koła odcisną niedługo swój ślad. Perspektywa rozległych pustkowi i obowiązkowym zameldowaniu po pięciu dniach, zmusza nas do poszukiwań rozwiązania, ale na pewno coś wymyślimy. Nasz przyjaciel prawdopodobnie nie posiadał wcześniej tych informacji, w efekcie czego otarł się o areszt policyjny. Przespać się w celi na wyprawie rowerowej… marzenie! Po zacieśnieniu przyjaźni polsko-chińskich, wyruszyliśmy w kierunku granicy z nowym państwem na trasie naszej podróży. Odcinek ten, bardzo hojny w wiatr prosto w twarz, przypomniał Michałowi Piecowi, że warto podzielić się z resztą grupy wiadomością o pękniętej szprysze. Na odcinku tym grupa II dostała w prezencie eskortę policyjną. Nie pytajcie dlaczego, bo nie wiemy. Już się przyzwyczailiśmy do ich towarzystwa, na niektórych etapach, jednak kryterium ich wyboru nadal pozostaje dla nas tajemnicą. W każdym razie bardzo im dziękujemy za zdjęcie oporów powietrza!

Granicę przekroczyliśmy bez zbędnych formalności, a całość zajęła nam poniżej godziny, co przy tak licznej grupie jest czasem z jakim rozprzestrzenia się błysk ciupagi (Toniego sprawdzali przez 5 h!). Etap zamknęliśmy 8 km za szlabanem, wcześniej konsumując obiad pod malutkim, wiejskim sklepikiem. Kazachstan stosunkowo niedawno opuścił szufladkę rosyjskiego przedmieścia, zapisując pierwsze niepodległe karty historii. Nocleg znaleźliśmy za pierwszym razem. Bez zbędnych pytań babunia zgarnęła nas na podwórze swojego domostwa, z uśmiechem na twarzy. Kochamy kazachskie babcie!

Porzuciliśmy rowery, by wspólnie uczestniczyć w najważniejszym wydarzeniu – Mszy Świętej. Po niej znalazł się czas na wszystkie inne, mniej lub bardziej ważne sprawy. Gospodarz wziął na samochodową przejażdżkę po okolicy Jolę, Ulę, Wojtka oraz Krzyśka. Ci życzliwi ludzie dzielą się tym, co mają. Myślę, że właśnie rozpoczęliśmy wspaniałą przygodę z tym biednym, ale bardzo gościnnym krajem.

Chcielibyśmy podzielić się z Wami refleksją tego miesiąca, który spędziliśmy w pełnym oddaniu czci Maryi, uczestnicząc codziennie w nabożeństwach majowych. Dzisiejsze Święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny potraktowaliśmy jako kontynuację procesji Bożego Ciała, ponieważ właśnie Ją uznajemy za prekursorkę tego kultu. Jesteśmy przekonani, że tak jak Maryja niosła Jezusa do Elżbiety, tak dzięki modlitwie niosła również nas przez cały piękny maj! Dziękujemy za Jej niebezpieczną podróż wiary (góry, przez które szła, budziły ogromny lęk), która jest dla nas inspiracją, by ta wyprawa również miała taki charakter. Pragniemy tak jak Maryja nie tylko znać Słowo Boże, ale w całym radykalizmie życiowym je wypełniać.

Bilans dnia

– 164 km przez 8 godzin

Nocleg

– Prawdopodobnie Stantsionnyj

drukuj